Gdy dane statystyczne są niepewne, o gospodarce równie trafnie mogą mówić wróżbici


Ze względu na charakter pracy statystyków ekonomicznych w Polsce (benedyktyńskie sprawdzanie metodologii i przypisów w zestawieniach danych statystycznych) chcieliśmy spróbować, co sądzą na temat danych ekonomicznych wróżbici. Sądzimy że wróżbita z Gazety Zielonogórskiej oferuje usługi wysokiej jakości.

Ekonomiści są na wyginięciu, ponieważ jakość publicznych danych statystycznych jest coraz bardziej wątpliwa

Ostatnio wyszły na jaw bardzo przykre dane dla naszej profesji. Na pytanie o zaufanie jakim darzy się różnych znanych polskich ekonomistów, ankietowani w 89 % - 98 % albo ich nie darzyli zaufaniem, albo w ogóle o nich nie słyszeli. I to w przypadku pierwszej dziesiątki ekonomistów darzonych największym zaufaniem....

Dlaczego nasza profesja ma się w Polsce tak źle?

Ekonomiści bazują na danych statystycznych, a ich jakość w Polsce jak i coraz bardziej na świecie pozostawia wiele do życzenia. Wśród ekonomistów istnieje slangowe określenie "cooking the books", co możnaby przetłumaczyć jako "gotowanie ksiąg".

Gdy wpisuję w popularną wyszukiwarkę Google zapytanie "fałszerstwa PKB" ("GDP fraud") otrzymuję około 8 milionów 240 tysięcy wyników [20]. Sztuczne podbijanie takich danych nie jest trudne, ba, można znaleźć szereg uwag ekonomistów polskiego pochodzenia pracujących poza Polską, którzy badali narzędziami statystycznymi także polskie dane na temat PKB w poszukiwaniu niewytłumaczalne nieprawidłowości (Tomasz Michalski i Gilles Stoltz, por. [1]).

Instytut Ekonomiczny ostrzega przed brakiem wymaganych przypisów metodologicznych w danych GUS

Czasem ze zdziwieniem odkrywam jak łatwo padamy ofiarami podejrzliwości i teorii spiskowych. Nauki ekonomiczne starają się te podejrzenia porządkować. W miejsce nieczystych sił proponują uważne spojrzenie na sytuację rynkową. Modele public choice theory pokazują że najsilniejsi aktorzy zabierają ze wspólnego budżetu najwięcej.
 
Niemiecki ekonomista Max Otte podaje przykłady branż które czerpią najwięcej z niemieckiego budżetu w erze kryzysu; są to najsilniejsze sektory: finansowy, motoryzacyjny i budowlany. Uczył o tym Mancur Olson, jeden z pionierów tej branży nauk ekonomicznych (public choice theory), która za pomocą metod ekonomii badała zachowania polityczne.

Scholastyka w naukach ekonomicznych jest tak silna niczym w średniowiecznym Kościele Katolickim- mówi Max Otte, praktyk rynków kapitałowych. Przez to wiele nowych teorii nie przebija się. Sam mam podobne problemy w Polsce. Bezowocnie na przykład próbuję zwrócić uwagę na błędne metodologie stosowane przez GUS. Dla przykładu, wnioskując z danych ZUS, średnie wynagrodzenie w polskiej gospodarce jest około dwukrotnie niższe. Średnia podstawa składek za 2012 to 1966,97 PLN [2] (i 1783 PLN za 2013 r.) Jest to suma dramatycznie inna niż podawana przez GUS (4111,69 PLN). [1]