Komunikat po posiedzeniu Rady Ministrów



Warszawa, 31 stycznia 2017 r.

 

RADA MINISTRÓW

 

 

Podczas dzisiejszego posiedzenia rząd przyjął:

  • projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych;
  • projekt ustawy o zmianie ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz niektórych innych ustaw;
  • projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym.

 

 

* * * * *

 

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, przedłożony przez ministra rozwoju i finansów.

            Urząd skarbowy będzie mógł sporządzić zeznanie podatkowe za podatnika PIT wraz odliczeniami.  Emeryci i renciści, którzy nie korzystają z żadnych odliczeń, będą mogli złożyć w urzędzie skarbowym oświadczenie ze wskazaniem organizacji pożytku publicznego, której chcą przekazać 1 proc. podatku. W jednym i drugim przypadku rozliczeń dokona urząd skarbowy, co w praktyce oznacza ułatwienia dla pracowników, emerytów i rencistów. To znaczące ułatwienie dla podatników zostanie wprowadzone już do rozliczeń PIT za 2016 r.

Podatnicy, którzy uzyskują dochody wyłącznie od płatników będą mogli złożyć wniosek do naczelnika urzędu skarbowego o sporządzenie zeznania podatkowego przez urząd skarbowy. We wniosku podatnik będzie mógł wskazać na konieczność odliczenia od dochodu lub podatku wydatków z tytułu ulgi na dzieci i cele rehabilitacyjne oraz przekazania 1 proc. podatku na rzecz wybranej organizacji pożytku publicznego.

Wniosek do urzędu skarbowego trzeba będzie składać wyłącznie elektronicznie za pośrednictwem skrzynki podawczej systemu teleinformatycznego administracji skarbowej lub przez portal podatkowy albo za pośrednictwem banków. Będzie go można podpisać: podpisem kwalifikowanym; profilem zaufanym; kwotą przychodu wykazaną w zeznaniu podatkowym za rok poprzedni; przy użyciu danych uwierzytelniających stosowanych przez bank krajowy do weryfikacji posiadacza rachunku bankowego (w przypadku wniosków składanych za pośrednictwem banków).

            W rezultacie uchylono przepis, na podstawie którego płatnicy rozliczali podatek za swoich pracowników (oznacza to rezygnację z formularza PIT-12). W 2016 r. płatnicy rozliczyli zeznania podatkowe jedynie za ok. 421 tys. pracowników.

Urzędy skarbowe będą przygotowywać zeznania podatkowe dla osób rozliczających się indywidualnie i wspólnie z małżonkiem oraz osób samotnie wychowujących dzieci.

Urząd skarbowy dokona rozliczenia podatku PIT za dany rok – na podstawie złożonego wniosku oraz informacji od płatnika lub organu rentowego o dochodach podatnika.

Na sporządzenie zeznania podatkowego urząd skarbowy będzie miał maksymalnie 5 dni roboczych od daty złożenia wniosku przez podatnika. Podatnik otrzyma informację o sporządzeniu zeznania podatkowego na adres poczty elektronicznej wskazany we wniosku. Przygotowane przez urząd skarbowy zeznanie podatkowe będzie udostępniane podatnikowi w systemie teleinformatycznym do akceptacji lub odrzucenia.

Jednocześnie podatnicy, którzy otrzymują dochody wyłącznie od organów rentowych i nie korzystają z żadnych odliczeń, czyli emeryci i renciści, będą mogli złożyć w urzędzie skarbowym oświadczenie ze wskazaniem organizacji pożytku publicznego, której chcą przekazać 1 proc. podatku. Oświadczenie takie wraz z rocznym obliczeniem podatku PIT byłoby traktowane jak zeznanie podatkowe. Oświadczenie podatnik mógłby złożyć w wersji papierowej lub elektronicznej. Szacuje się, że takich podatników może być nawet 11 mln.

Dla podatników wprowadzenie tych wszystkich rozwiązań oznacza ograniczenie błędów popełnianych przy rozliczaniu podatku, a w konsekwencji mniej korekt w deklaracji podatkowej i mniej postępowań wyjaśniających. Zyska też administracja podatkowa, do której będzie wpływać mniej dokumentów papierowych, tym samym pracownicy skarbówki nie będą musieli wykonywać czasochłonnych i mechanicznych czynności wprowadzania danych z deklaracji do systemu komputerowego. Z kolei pracodawcy zostaną uwolnieni od kosztownego utrzymywania dokumentacji papierowej. 

Znowelizowana ustawa ma wejść w życie 15 marca 2017 r. Rozliczenie podatku PIT na nowych zasadach będzie możliwe już w przypadku dochodów uzyskanych w 2016 r. Wtedy wniosek do urzędu skarbowego o sporządzenie zeznania podatkowego przez urząd skarbowy trzeba będzie złożyć w okresie od 15 marca do 15 kwietnia 2017 r. Z kolei emeryci i renciści oświadczenie będą mogli złożyć do 30 kwietnia. Płatnicy nowe regulacje będą stosować do dochodów uzyskanych przez pracowników w 2017 r. Począwszy od 2018 r. wnioski do urzędu skarbowego będzie można składać od 1 stycznia do 15 kwietnia, a oświadczenia – od 1 stycznia do 30 kwietnia. 

 

 

* * *

 

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki oraz niektórych innych ustaw, przedłożony przez ministra nauki i szkolnictwa wyższego.

            W nowych regulacjach przewidziano ustanowienie programu „Doktorat wdrożeniowy", który ma ożywić współpracę i transfer wiedzy między środowiskiem naukowym a środowiskiem społeczno-gospodarczym. W programie będą uczestniczyć trzy grupy podmiotów:

·         osoby z tytułem magistra lub równorzędnym, zamierzające rozwijać karierę akademicką w powiązaniu z praktycznym wykorzystaniem i wdrażaniem wyników badań naukowych;

·         jednostki naukowe mające kategorię naukową A+ lub A, czyli najlepsze ośrodki akademickie w Polsce;

·         przedsiębiorcy i inni pracodawcy, którzy chcą rozwijać działalność badawczo-rozwojową, wdrażać nowe technologie i procesy organizacyjne lub uruchamiać produkcję innowacyjnych wyrobów i usług.

 

 

Uczestnik programu ma realizować doktorat w systemie dualnym. Oznacza to, że będzie pracował nad rozprawą doktorską w jednostce naukowej (uczelni lub instytucie naukowo-badawczym) i jednocześnie będzie zatrudniony w podmiocie z otoczenia społeczno-gospodarczego. Celem pracy badawczej doktoranta ma być rozwiązanie konkretnego problemu pracodawcy, u którego jest zatrudniony.

Program przewiduje wsparcie finansowe dla doktoranta – stypendium w wysokości równej minimalnemu wynagrodzeniu zasadniczemu asystenta na uczelni publicznej (obecnie 2450 zł). Jednostka naukowa ma zapewnić doktorantowi kształcenie, dostęp do laboratoriów i wsparcie zespołu badawczego, a ze środków finansowych programu otrzyma on dofinansowanie kosztów wykorzystania infrastruktury badawczej.

            Zgodnie z projektem, pracodawca będzie musiał wyznaczyć opiekuna pomocniczego, tj. pracownika z doświadczeniem w działalności badawczo-rozwojowej, który będzie wspierał doktoranta w jego pracy badawczej. Podwójna opieka nad uczestnikiem programu „Doktorat wdrożeniowy", czyli sprawowana przez opiekuna naukowego (samodzielnego pracownika naukowego) oraz opiekuna pomocniczego, przyczyni się do pogłębiania kontaktów między jednostką naukową a otoczeniem społeczno-gospodarczym, a także intensyfikacji badań naukowych o potencjale komercyjnym, a ponadto umożliwi zdobycie przez przyszłego naukowca doświadczeń w zakresie działalności B+R.

            Doktoraty o charakterze wdrożeniowym od wielu lat realizowane są w innych państwach europejskich (np. we Francji, w Danii, Niemczech, Wielkiej Brytanii), a od niedawna – również na poziomie Unii Europejskiej w ramach programu European Industrial Doctorates. Doświadczenia tych państw pokazują, że absolwenci programu doktoratów wdrożeniowych z obszarów nauk technicznych, ścisłych i przyrodniczych łatwiej znajdują pracę i osiągają wyższe dochody od absolwentów tradycyjnych studiów doktoranckich. Z kolei przedsiębiorstwa zatrudniające doktorantów realizujących badania o charakterze wdrożeniowym, wykazują większą aktywność patentową i zatrudniają więcej pracowników.

Uruchomienie doktoratów wdrożeniowych w Polsce jest jednym z działań przewidzianych w Strategii na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Nowa ścieżka kariery akademickiej powinna zwiększyć zainteresowanie badaniami stosowanymi i pracami wdrożeniowymi w środowisku naukowym. Program powinien przyczynić się do zacieśnienia współpracy jednostek naukowych z otoczeniem społeczno-gospodarczym i zwiększenia innowacyjności polskiej gospodarki.

Każdego roku  do programu „Doktorat wdrożeniowy" będzie mogło przystąpić 500 doktorantów. Pierwsi uczestniczy powinni rozpocząć studia doktoranckie w ramach programu w październiku 2017 r. Na sfinansowanie programu w pierwszym roku akademickim jego funkcjonowania zaplanowano 21 mln zł. Przewidziany, maksymalny poziom wydatków, który będzie osiągnięty najwcześniej w czwartym roku funkcjonowania programu, oszacowano na ok. 85 mln zł rocznie.

            Projekt ustawy zakłada, że wdrożeniowa ścieżka kariery akademickiej będzie mogła być kontynuowana przez osoby ze stopniem naukowym doktora, dzięki możliwości uzyskania uprawnień równoważnych uprawnieniom doktora habilitowanego na podstawie prac wdrożeniowych.

Proponowane przepisy przewidują, że osoba posiadająca stopień doktora oraz co najmniej 5-letnie doświadczenie w prowadzeniu działalności badawczo-rozwojowej, a także znaczące osiągnięcia wdrożeniowe, która jest zatrudniona w jednostce mającej uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego, będzie mogła – na podstawie decyzji rektora uczelni lub dyrektora instytutu – pełnić funkcję promotora i recenzenta w przewodach doktorskich, zostać zatrudniona na stanowisku profesora nadzwyczajnego oraz korzystać z innych uprawnień doktora habilitowanego.

Decyzja o nadaniu uprawnień równoważnych uprawnieniom doktora habilitowanego będzie podlegać kontroli Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów. Projektowane przepisy umożliwią też naukowcom z zagranicy nabycie uprawnień równoważnych uprawnieniom wynikającym z posiadania stopnia doktora habilitowanego.

            Nowe rozwiązania mają wejść w życie 31 marca 2017 r.

 

* * *

 

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o podatku akcyzowym, przedłożony przez ministra rozwoju i finansów.

Przewidziano rozwiązania, które mają wyeliminować nadużycia związane z obrotem całkowicie skażonym alkoholem etylowym.

Zaproponowano zwiększenie kontroli nad obrotem takim alkoholem. Podmiot, który będzie chciał nabyć całkowicie skażony alkohol etylowy wewnątrz Unii Europejskiej będzie musiał zarejestrować się jako podatnik podatku akcyzowego oraz zgłosić jego planowane nabycie do naczelnika urzędu celnego.

Projekt nowelizacji ustawy likwiduje także wątpliwości interpretacyjne związane z obligatoryjnym zwolnieniem od akcyzy alkoholu etylowego całkowicie skażonego.

Nowe rozwiązania mają wejść w życie po 14 dniach od daty publikacji w Dzienniku Ustaw.

 

 

 




--
--

Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Kryzys mediów w Kanadzie


"W ciągu ostatnich sześciu lat znikła jedna trzecia etatów dziennikarskich. Informacje są czerpane z internetu, a większość dochodów z reklam przejmują dwaj giganci — Facebook i Google, do których trafia 82,4 proc. dochodów z reklam w internecie."- donosi o sytuacji w Kanadzie portal pb.pl
--
--

Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Konferencja prasowa z udziałem wicepremiera Morawieckiego - zaproszenie

Szanowni Państwo,

zapraszamy na konferencję prasową z udziałem:

Wicepremiera, Ministra Rozwoju i Finansów Mateusza Morawieckiego
Prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego
Prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju Pawła Borysa

Konferencja odbędzie się 1 lutego (środa) o godz. 10:30 w Ministerstwie
Rozwoju (tzw. sala kinowa, wejście od ul. Wspólnej 2/4).

Prosimy o potwierdzenie przybycia na adres media@pfr.pl

Pozdrawiamy,

Departament Komunikacji
Ministerstwo Rozwoju
Pl. Trzech Krzyży 3/5
00-507 Warszawa

tel. 22 273 7113
e-mail: media@mr.gov.pl
www.mr.gov.pl

Jakub Chabik o 2,8 % wzrostu PKB

Jakub Chabik pisze: 2,8% wzrostu [PKB]. W sytuacji, gdy wzrost w strefie euro wynosi 1,8%, wszystkie kraje regionu mają wzrost w okolicach 3,5-5%, a kraj zadłużał się w bezprecedensowym tempie i realizował projekt wielkich wydatków publicznych (500+), to jest porażka. Kompletna klęska.

Nadal spadają inwestycje i wzrasta inflacja. W ostatnim okresie wyniosła 1,8%. To niestety skutek wzrostu cen energii, co wynika rosnących cen ropy oraz zaspokajania apetytów wpływowego lobby węglowego. Nie dość, że truje, to jeszcze przyczynia się do biedy Polaków (zwłaszcza najuboższych) i spadku ich realnych dochodów - bo nie wszyscy dostali podwyżki, inflację zaś mają wszyscy.

Najgorsze, że nadal spadają inwestycje. W odniesieniu do PKB są na poziomie najniższym od ponad dekady. Czyli - przepłoszono zagraniczny kapitał, ale krajowy nie zaczął pracować. Szaber 1/4 funduszy emerytalnych (czyli ostatnich krajowych oszczędności), eliminuje z gospodarki kolejny krajowy kapitał, który mógłby napędzać wzrost. Będzie przejedzony na faraoniczną administrację, zaspokajanie interesów lobby oraz transfery socjalne.

źródło: Jakub Chabik, profil autora, FB


--
, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
+442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Polacy w sieci – jak zadbać o swoje prawa?

Polki i Polacy cenią prywatność w sieci – tak przynajmniej wynika z badań Eurobarometru. Dla aż 93% z nich ważne jest, żeby dostęp do danych osobowych, które trzymają w Internecie (np. zdjęć, kontaktów, kalendarza) możliwy był tylko za ich zgodą. Dla biznesu zaś dane o aktywności użytkowników sieci to łakomy kąsek – analitycy szacują, że w 2019 r. sektor big data przyniesie prawie 187 mld dolarów zysku. Nasze dane mają konkretną wartość finansową, jednak w Internecie trudno zachować nad nimi kontrolę. Coraz częściej dochodzi do nadużyć. Ale gdy się to stanie, warto reagować – z okazji obchodzonego 28 stycznia Dnia Ochrony Danych Osobowych Fundacja Panoptykon przypomina, jak upomnieć się o swoje prawa.

--
--

Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Co z konkurencją na rynku pocztowym?


Monopol pocztowy w roku 1993 zniosła Szwecja, później Nowa Zelandia (1998 i 2003), Niemcy (2005 i 2007) oraz Argentyna. Rynek poczty w Polsce potrzebuje nowego otwarcia na konkurencję. Tak samo jak w USA czy Nowej Zelandii, konkurencja poczt powinna trafić "pod strzechy". Nadal na ulicach nie widać skrzynek pocztowych innych operatorów pocztowych. Nie działają lokalne poczty miejskie czy regionalne, choć można takie firmy spotkać w RFN. W Nowej Zelandii w 1998 roku uchwalono prawo w myśl którego każdy, po rejestracji, mógł świadczyć usługi pocztowe. Od 2003 każdy operator pocztowy może emitować znaczki pocztowe z napisem "Nowa Zelandia" identyfikowane i akceptowane przez międzynarodową unię pocztową Universal Postal Union.

Lokalne poczty w innych krajach mają swoje znaczki pocztowe- czasem bardzo ładne, swoje skrzynki i placówki pocztowe. W Polsce- tylko w nielicznych miejscach nadamy list pocztowy za pomocą innego operatora niż Poczta Polska.

To powinno się zmienić. Konkurencja na rynku poczty powinna przybrać charakter znany z Nowej Zelandii, gdzie na ulicach stoją skrzynki pocztowe różnych operatorów poczt- obok siebie. W Polsce nadal brak jest skrzynek pocztowych różnych operatorów, a w konkurencyjnych "pocztach" można co najwyżej odebrać przesyłkę pocztową z sądu, ale już- nie można nadać zwykłego listu.

W Polsce poczta państwowa bardzo podupadła. Placówek pocztowych jest coraz mniej. Nadal nieobecne są automaty do sprzedaży znaczków pocztowych znane z ulic RFN. Szansą na ożywienie poczty papierowej w Polsce jest większe otwarcie rynku dla konkurencji.

Powinno się dążyć do wyrównania szans innych operatorów pocztowych w starciu z Pocztą Polską. Tak samo jak w USA, i w Polsce operatorzy pocztowi powinni móc przekazywać sobie korespondencję pocztową, kierowaną w regiony kraju których dany, zwykle mniejszy operator- nie obsługuje.

Poczta ma ogromny monopol. Rząd dodatkowo stworzył instytucję "operatora wyznaczonego", który ma de facto prawa monopolu. Co więcej, niedawno ogłoszony przetarg na tzw. operatora wyznaczonego preferuje w swoich warunkach Pocztę Polską. Zdaniem konkurentów monopolisty Poczta Polska, oznacza to że utrzymanie monopoli Poczty Polskiej będzie kosztować dziesiątki miliardów złotych przez najbliższe 10 lat.

Poczta Polska jest nieuczciwie dotowana przez rząd poprzez zwolnienia w podatku VAT na kwotę 700 mln PLN.  Prezes konkurencyjnej firmy PGP zarzuca że pośrednie koszty pocztowego monopolu sięgają kwoty 2 miliardów PLN.

Dzięki konkurencji na rynku poczty same instytucje publiczne zaoszczędziły wg szacunków firmy InPost aż 30 mln PLN. Tylko sądy i prokuratury w dwuletnim przetargu na obsługę korespondencji zaoszczędziły ponad 80 mln PLN. O tyle niższa od oferty Poczty Polskiej była oferta pocztowej konkurencji.

opr. A. Fularz

-- Odpowiedzi:

Odnosząc się do pierwszego pytania chciałbym podkreślić iż od 2013 roku rynek pocztowy w  Polsce jest całkowicie zdemonopolizowany, a to oznacza, ze każdy przedsiębiorca wpisany do Rejestru Operatorów Pocztowych może świadczyć pełny zakres usług w ramach prawa pocztowego, jest to więc rynek na którym przedsiębiorcy mogą swobodnie konkurować. Więcej Informacji na temat stanu tego rynku znajdzie Pan w corocznie publikowanym przez Prezesa UKE Raporcie o stanie rynku usług pocztowych -  raport za rok 2014 znajdzie Pan tutaj: http://www.uke.gov.pl/raport-prezesa-uke-o-stanie-rynku-uslug-pocztowych-w-polsce-wedlug-danych-za-rok-2014-16122

 

Oczywiście niezależnie od tego UKE prowadzi działania rzecz poprawy konkurencyjności na tym rynku -  jak np. proces tworzenia dostępu do sieci pocztowej. Więcej Informacji na ten temat znajdzie Pan tutaj:  http://www.uke.gov.pl/prezes-uke-rozpoczal-dyskusje-na-temat-dostepu-do-sieci-pocztowej-16871

 

Co do drugiego pytania, konkurs na operatora wyznaczonego zakończony został w czerwcu br., zaś dane na temat jego rozstrzygnięcia dostępne są tutaj:http://www.uke.gov.pl/decyzja-prezesa-uke-o-wyborze-operatora-wyznaczonego-do-swiadczenia-uslug-powszechnych-16294

 

Co się zaś tyczy pytania trzeciego, to operatorzy pocztowi zgodnie z przepisami prawa pocztowego mogą stosować własne znaki opłaty pocztowej, ale z mocy prawa (art. 23 ust. 2 pkt 1 Pp) znaki służące do potwierdzania wniesienia opłaty za usługi świadczone przez operatora wyznaczonego opatrzone wyrazami „Polska" albo „Rzeczpospolita", są zwane „znaczkami pocztowymi". Ponadto, stosownie do art. 24 ust. pkt 1 Pp, operatorowi wyznaczonemu przysługuje wyłączne prawo emisji znaczków pocztowych. Treść przepisów przytaczam poniżej.

 

 

 

Art. 23. 1. Operator pocztowy może stosować własne znaki służące do potwierdzenia opłacenia usługi pocztowej zawierające informacje umożliwiające identyfikację operatora pocztowego oraz:

1)   informację o wysokości opłaty za usługę pocztową napisaną cyframi arabskimi lub literami alfabetu łacińskiego, zwane dalej "znakami opłaty pocztowej";

2)   umowy o świadczenie usługi pocztowej, zwane dalej "oznaczeniami".

2. Znakami służącymi do potwierdzenia opłacenia usług pocztowych świadczonych przez operatora wyznaczonego są:

1)   znaki opłaty pocztowej emitowane przez operatora wyznaczonego jako samodzielne znaki opatrzone napisem zawierającym użyte w dowolnym przypadku wyrazy: "Polska" albo "Rzeczpospolita Polska", zwane dalej "znaczkami pocztowymi";

2)   znaki opłaty pocztowej inne niż znaczki pocztowe, określone przez operatora wyznaczonego;

3)   oznaczenia określone przez operatora wyznaczonego.

3. Wzory znaków opłaty pocztowej, z wyłączeniem znaków, o których mowa w ust. 2, podlegają zgłoszeniu Prezesowi UKE, który prowadzi ich wykaz. Wykaz znaków opłaty pocztowej jest jawny.

4. Prezes UKE odmawia, w drodze decyzji, umieszczenia wzoru znaku opłaty pocztowej w wykazie, o którym mowa w ust. 3, jeżeli:

1)   zawarte na znaku napisy, wizerunki lub inne znaki graficzne naruszają dobra podlegające ochronie prawnej;

2)   znak jest opatrzony napisem zawierającym wyrazy, o których mowa w ust. 2 pkt 1;

3)   znak nie spełnia wymagań określonych w ustawie.

5. Stosowanie znaku opłaty pocztowej objętego decyzją, o której mowa w ust. 4, jest zabronione.

6. Znaczkom pocztowym przysługuje ochrona przewidziana w ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553, z późn. zm.8)) dla urzędowych znaków wartościowych, zaś innym znakom i oznaczeniom służącym do potwierdzenia opłacenia usługi pocztowej, ochrona przewidziana w przepisach tego Kodeksu dla dokumentów.

Art. 24. 1. Operatorowi wyznaczonemu przysługuje wyłączne prawo emisji i, z zastrzeżeniem art. 25 ust. 5, wycofywania z obiegu:

1)   znaczków pocztowych;

2)   kartek pocztowych w postaci pojedynczych kart wykonanych ze sztywnego papieru z nadrukowanym znakiem opłaty pocztowej opatrzonym napisem zawierającym wyrazy, o których mowa w art. 23 ust. 2 pkt 1;

3)   kopert z nadrukowanym znakiem opłaty pocztowej opatrzonym napisem zawierającym wyrazy, o których mowa w art. 23 ust. 2 pkt 1.

2. Operator wyznaczony jest obowiązany do emisji znaczków pocztowych zgodnie z planem emisji znaczków pocztowych, o którym mowa w ust. 7.

3. Osoby fizyczne i osoby prawne mają prawo zgłaszania operatorowi wyznaczonemu tematów do planu emisji znaczków pocztowych w terminie do dnia 30 czerwca każdego roku z dwuletnim wyprzedzeniem w stosunku do terminu, o którym mowa w ust. 6.

4. Operator wyznaczony rozpatruje zgłaszane tematy i wybiera spośród nich te, które rekomenduje ministrowi właściwemu do spraw łączności, jako elementy składowe planu emisji znaczków pocztowych na dany rok, uwzględniając w szczególności rocznice doniosłych wydarzeń przypadających w danym roku oraz swoje potrzeby eksploatacyjne.

5. Operator wyznaczony sporządza:

1)   zestawienie propozycji tematów zgłoszonych do planu emisji znaczków pocztowych na dany rok;

2)   zestawienie tematów rekomendowanych zawierające liczbę prezentacji każdego z tematów, kolejność ich wprowadzania do obiegu oraz informację o weryfikacji zasadności zgłoszonych tematów, wraz z uzasadnieniem wyboru tematów rekomendowanych oraz przyczyn nieuwzględnienia pozostałych tematów w zestawieniu.

6. Zestawienia, o których mowa w ust. 5, operator wyznaczony przedkłada ministrowi właściwemu do spraw łączności nie później niż do dnia 31 stycznia roku poprzedzającego rok, w którym plan emisji znaczków pocztowych będzie obowiązywał.

7. Minister właściwy do spraw łączności określa, w drodze decyzji, w terminie do dnia 31 marca roku poprzedzającego rok, w którym plan będzie obowiązywał, plan emisji znaczków pocztowych na dany rok, określający tematykę znaczków, kolejność ich wprowadzania do obiegu oraz liczbę prezentacji każdego z tematów. Plan emisji znaczków pocztowych może być zmieniany.

8. Operator wyznaczony niezwłocznie podaje plan emisji znaczków pocztowych na dany rok do publicznej wiadomości na swoich stronach internetowych i co najmniej w jednym dzienniku o zasięgu ogólnopolskim.

 

 

 

Dawid Piekarz

Rzecznik UKE

--

Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Dlaczego Polska jest biedna, a inne kraje są bogate?

Polska nie jest i nie będzie krajem zamożnym z górnej półki. Dziś wg rankingu Zjednoczonych Narodów (2014) najbardziej zamożne kraje to Monako, Lichtenstein, Luksemburg. Wg rankingu Banku Światowego (2014) jest to Luksemburg, Norwegia, Macau, a wg rankingu MFW (MIędzynarodowy Fundusz Walutowy, 2014): Lukemburg, Szwajcaria, Katar, Norwegia. Wysoko notują się mikropaństewka, takie jak San Marino, w rankingu Zjednoczonych Narodów zajmujące pod względem dochodu na mieszkańca wysoką 10. pozycję. 

Ekonomiści już dawno odpowiedzieli na pytanie, dlaczego niektóre kraje są biedne, a inne- bogate. Receptą jest tworzenie konkurencji między jurysdykcjami: między niemieckimi landami, między kantonami w Szwajcarii etc. etc. Im większa jest możliwość konkurencji, tym większe szanse na bogactwo. Ta sytuacja nie zmieniła się od wieków. To dlatego rozdrobniona na szereg państwek Europa stała się zamożna, z Azja - scentralizowana- pozostawała biedna. 

Efekty odmiennego systemu podejmowania w państwach zdecentralizowanych decyzji są zupełnie inne. Np. w szwajcarskim mieście Zermatt, w którym byłem rok temu, wjazd do miasta jest dostępny tylko dla pojazdów napędzanych silnikami elektrycznymi. Mieszkańcy mogą podróżować koleją (nie rozebrano jej w tym górskim mieście, jak to miało miejsce np. w przypadku Zakopanego i tamtejszej linii kolei na Słowację p. Nowy Targ) lub tr. zbiorowym, samochody muszą pozostawić na parkingach w okolicy miasta. Przyznają Państwo, że jest to mocno odmienne od efektów ustroju parlamentarystycznego, w której wyborcy mogą wskazać praktycznie nieodwoływalnych reprezentantów (do odwołania kandydata w polskich warunkach zwykle konieczna jest większa liczba głosów niż dany kandydat zebrał w wyborach). 

Wg licznych badaczy to konkurencja między jurysdykcjami jest główną przyczyną zamożności. Na ten temat wypowiadało się bardzo wielu noblistów ekonomii, niemniej sam tekst na ten temat mam tylko w języku angielskim. (por. http://www.cato.org/blog/jurisdictional-competition-why-west-became-rich-while-asia-languished )

opr. A. Fularz 2016
Literatura:

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_(nominal)_per_capita

Grafika cc wikimedia: Kraje wg nominalnego PKB per capita

 
  > $129,696
  $64,848 – 129,696
  $32,424 – 64,848
  $16,212 – 32,424
  $8,106 – 16,212
  $4,053 – 8,106
  $2,027 – 4,053
  $1,013 – 2,027
  $507 – 1,013
  < $507
  brak danych


--
--

Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Wicepremier Mateusz Morawiecki na Konferencji G20

Wicepremier Mateusz Morawiecki na Konferencji G20

Wicepremier, Minister Rozwoju i Finansów Mateusz Morawiecki, weźmie dziś udział w pierwszym dniu konferencji państw G20 „Digitising finance, financial inclusion and financial literacy", odbywającej się w niemieckim Wiesbaden. Wicepremier jest specjalnym gościem Prezesa Bundesbanku, a podczas swojej wizyty spotka się m.in. ministrem finansów Niemiec Wolfgangiem Schäuble oraz prezesem Banku Anglii Markiem Carneyem. Do Wiesbaden zostali zaproszeni ministrowie finansów i prezesi banków centralnych państw G20.

- Polska jest zainteresowana wzmocnieniem swojej roli w pracach G20. Popieramy też potrzebę zwiększenia przejrzystości międzynarodowego systemu podatkowego, a walka z unikaniem opodatkowania z wykorzystaniem między innymi rajów podatkowych, ma dla nas podstawowe znaczenie. Podczas konferencji przedstawię stanowisko polskiego rządu na temat wyzwań stojących przed Unią Europejską i najsilniejszymi państwami świata w kwestii uszczelniania systemów podatkowych oraz bardziej odpowiedzialnego i sprawiedliwego społecznie rozwoju gospodarczego – powiedział przed wylotem do Niemiec,  wicepremier Mateusz Morawiecki. – To zaproszenie dla przedstawiciela naszego rządu do udziału w konferencji państw G20 świadczy też o rosnącej pozycji Polski w międzynarodowych stosunkach gospodarczych i politycznych – dodał Morawiecki.    

W Wiesbaden, oprócz udziału w głównych panelach dyskusyjnych, wicepremier Mateusz Morawiecki odbędzie też rozmowy dwustronne.  Po raz pierwszy od objęcia teki Ministra Finansów, spotka się ze swoim odpowiednikiem – Ministrem Finansów Niemiec Wolfgangiem Schäuble. Morawiecki będzie też rozmawiał z prezesem Banku Anglii, Markiem Carneyem.  Szczególne znacznie, w kontekście planowanej w tym roku pierwszej w historii wizyty Prezydenta Singapuru w Polsce, będzie miało spotkanie Mateusza Morawieckiego z wicepremierem Singapuru, Tharmanem Shanmugaratnamem.

Grupa G20 skupia 19 największych gospodarek świata i Unię Europejską. Stanowi ona forum dialogu nad kluczowymi wyzwaniami gospodarczymi. Początkowo spotykała się na szczeblu ministrów finansów, później format rozszerzono także na przywódców państw, którzy spotykają raz do roku. W 2017 r. kolejny, 12 szczyt G-20, odbywa się w Niemczech. Polska nie jest członkiem Grupy. Zaproszenie dla wicepremiera Mateusza Morawieckiego do wzięcia udziału w Konferencji G20 jest precedensem w dotychczasowej praktyce działania Grupy.


Z pozdrowieniami

Departament Komunikacji
Ministerstwo Rozwoju
Pl. Trzech Krzyży 3/5
00-507 Warszawa

tel. 22 273 7113
e-mail: media@mr.gov.pl
www.mr.gov.pl

Konferencja prasowa na temat umowy CETA - zaproszenie MR

Szanowni Państwo,

w najbliższy czwartek (26 stycznia) w siedzibie Ministerstwa Rozwoju odbędzie się sesja informacyjna nt. aktualnego stanu prac nad umową CETA oraz szans i wyzwań, jakie ona niesie dla Polski i UE.

Serdecznie zapraszamy na konferencję prasową, która będzie towarzyszyć temu wydarzeniu. Wezmą w niej udział wiceminister rozwoju Tadeusz Kościński  oraz Mauro Raffaele Petriccione, główny negocjator CETA, zastępca Dyrektora Generalnego Dyrekcji Generalnej ds. Handlu Komisji Europejskiej.

Ministerstwo Rozwoju, ul. Wspólna 2/4, sala im. Grażyny Gęsickiej B, czwartek 26 stycznia 2017 r. godz. 13.30.

Akredytacje: media@mr.gov.pl


Pozdrawiamy,

Departament Komunikacji
Ministerstwo Rozwoju
Pl. Trzech Krzyży 3/5
00-507 Warszawa

tel. 22 273 7113
e-mail: media@mr.gov.pl
www.mr.gov.pl


komunikat po posiedzeniu Rady Ministrów




Warszawa, 24 stycznia 2017 r.

 

 

 

 

RADA MINISTRÓW

 

 

Podczas dzisiejszego posiedzenia Rada Ministrów przyjęła projekty ustaw:

 

  • o zmianie ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych oraz niektórych innych ustaw;
  • o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów.

 

Rząd zapoznał się ze skargą Rzeczypospolitej Polskiej o stwierdzenie nieważności decyzji wykonawczej Komisji (UE) 2016/2018 z dnia 15 listopada 2016 roku (notyfikowanej jako dokument nr C(2016) 7232) wyłączającej z finansowania Unii Europejskiej niektóre wydatki poniesione przez państwa członkowskie z tytułu Europejskiego Funduszu Rolniczego Gwarancji (EFRG) oraz Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (EFRROW) (DZ. URZ. UE L 312 z 18.11.2016, str. 26), w części wyłączającej z finansowania Unii Europejskiej kwoty 38 984 850,50 EUR oraz 76 816 098,12 EUR, wydatkowane przez agencję płatniczą akredytowaną przez Rzeczpospolitą Polską wnoszoną w trybie artykułu 263 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej - przesłanki wniesienia, główne zarzuty i argumenty.

 

 

* * * * *

 

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych oraz niektórych innych ustaw, przedłożony przez ministra rodziny, pracy i polityki społecznej.

            Podniesienie standardów pracy tymczasowej, polepszenie warunków zatrudnienia pracowników tymczasowych i bezpieczeństwa prawnego pracodawców korzystających z usług agencji pracy tymczasowej, a także poprawa skuteczności kontroli przeprowadzanych przez Państwową Inspekcję Pracy w tym obszarze – to podstawowe cele proponowanych zmian.

Firmy coraz częściej korzystają z pracowników tymczasowych. Uważają, że taka forma pracy jest bardziej elastyczna i mniej obciążająca finansowo. W rezultacie rośnie liczba agencji pracy tymczasowej oraz przedsiębiorców korzystających z ich usług. Jednocześnie coraz częściej pojawiają się informacje o nadużywaniu tej formy zatrudnienia oraz nieprzestrzeganiu praw pracowników tymczasowych. Dlatego ministerstwo przygotowało pakiet rozwiązań służących uporządkowaniu rynku pracy tymczasowej oraz zabezpieczeniu interesów i praw pracowników tymczasowych.

 

  • Zmiany w ustawie o zatrudnianiu pracowników tymczasowych

            Doprecyzowano przepisy dotyczące prac, których nie można powierzać pracownikom tymczasowym. Chodzi o wykonywanie tego samego rodzaju pracy, jaką wcześniej wykonywał pracownik zatrudniony na stałe przez ostatnie 3 miesiące, a który został zwolniony przez pracodawcę użytkownika, z przyczyn od niego niezależnych. Ponadto, taka praca nie będzie mogła być wykonywana w jakiejkolwiek jednostce organizacyjnej pracodawcy użytkownika położonej w gminie, w której znajduje się lub znajdowała jednostka organizacyjna, w której zatrudniony był zwolniony pracownik. Dzięki temu PIP będzie oceniała rodzaj pracy powierzonej pracownikowi tymczasowemu, a nie stanowisko pracy zajmowane przez zwolnionego pracownika.

Zaproponowano rozwiązanie, które umożliwi agencji pracy tymczasowej ustalenie prawidłowego i niedyskryminacyjnego wynagrodzenia pracownika tymczasowego. Pracodawca użytkownik będzie musiał przedstawiać agencji do wglądu (na jej wniosek)  treść regulacji wewnętrznych, dotyczących wynagradzania pracowników oraz przekazywać jej informacje o zmianach zasad wynagradzania pracowników.

Ustalono, że agencja pracy tymczasowej będzie musiała informować na piśmie osobę, której ma być powierzone wykonywanie pracy tymczasowej –  przed zawarciem z nią umowy o pracę – o treści uzgodnień między agencją a pracodawcą użytkownikiem. Rozwiązanie to zlikwiduje nadużycia polegające na nieprzekazywaniu takich informacji przyszłemu pracownikowi albo przekazywaniu informacji niepełnej bądź ogólnikowej.

Zobowiązano agencje pracy tymczasowej do przekazywania pracownikom tymczasowym informacji umożliwiających nawiązanie bezpośredniego kontaktu z przedstawicielami agencji. Dzięki temu pracownicy tymczasowi będą mieli realną możliwość skontaktowania się ze swoim pracodawcą, jakim formalnie jest agencja pracy tymczasowej.

Wprowadzono większą ochronę pracownic w ciąży wykonujących pracę tymczasową. Ich umowy będą przedłużać się do dnia porodu, jeżeli miałoby dojść do ich rozwiązania po upływie trzeciego miesiąca ciąży. Dzięki temu pracownica otrzyma po porodzie zasiłek macierzyński.

Pracodawca użytkownik będzie musiał prowadzić ewidencję osób wykonujących pracę tymczasową na podstawie umów o pracę oraz na podstawie umów prawa cywilnego. Rozwiązanie to istotnie ułatwi kontrolę przestrzegania przepisów dotyczących limitów czasowych korzystania z pracy tymczasowej przez pracodawcę użytkownika oraz podejmowanie skutecznych kontroli przez inspektorów pracy.

Uszczegółowiono zasady obliczania wynagrodzenia za urlop wypoczynkowy pracownika tymczasowego oraz ekwiwalentu pieniężnego za niewykorzystany urlop. Nowe zasady powinny zapewnić pracownikom tymczasowym porównywalne traktowanie z pracownikami własnymi pracodawcy użytkownika, z zachowaniem specyfiki zatrudnienia tymczasowego.

Doprecyzowano przepisy dotyczące maksymalnego okresu wykonywania pracy tymczasowej. Agencja pracy tymczasowej będzie mogła skierować pracownika tymczasowego do wykonywania pracy tymczasowej na rzecz jednego pracodawcy użytkownika przez okres nieprzekraczający łącznie 18 miesięcy w okresie obejmującym 36 kolejnych miesięcy. Jednocześnie pracodawca użytkownik będzie mógł korzystać z pracy tego samego pracownika tymczasowego przez okres nieprzekraczający łącznie 18 miesięcy w okresie obejmującym 36 kolejnych miesięcy.

Zatem pracodawca użytkownik – niezależnie od tego czy pracownik tymczasowy będzie kierowany do wykonywania pracy tymczasowej z jednej czy z kilku agencji – nie będzie mógł korzystać z pracy tego samego pracownika, ponad limity wykonywania pracy tymczasowej określone w ustawie. Takie same limity czasowe będą obowiązywały w przypadku wykonywania pracy tymczasowej na podstawie umów prawa cywilnego, a także w sytuacji naprzemiennego wykonywania pracy tymczasowej, czyli  raz na podstawie umowy o pracę, a następnie na podstawie umowy prawa cywilnego lub odwrotnie (chodzi o ograniczenie możliwości obchodzenia limitów czasowych pracy tymczasowej). Celem tej regulacji jest utrzymanie istoty pracy tymczasowej, polegającej na ograniczonym czasowo jej świadczeniu przez danego pracownika tymczasowego na rzecz danego pracodawcy użytkownika.

Rozszerzono ochronę procesową pracowników tymczasowych. Będą oni mogli, tak jak inni pracownicy, wybrać sąd pracy właściwy do rozpatrzenia ich roszczeń wobec agencji pracy tymczasowej. Jednocześnie rozszerzono zakres obowiązujących regulacji, stosowanych wobec osób wykonujących pracę na podstawie prawa cywilnego, co powinno poprawić warunki wykonywania pracy tymczasowej na podstawie takich umów.

Poszerzono katalog przypadków objętych sankcjami za nieprzestrzeganie przepisów przez agencje pracy tymczasowej i pracodawców użytkowników. Wysokość grzywny za wykroczenia przeciwko prawom pracownika ustalono na takim samym poziomie jak w Kodeksie pracy, tj. od 1 000 do 30 000 zł.

 

  • Zmiany w ustawie o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy oraz w ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych

Wprowadzono dwa rodzaje agencji zatrudnienia: 1) świadczące usługi pośrednictwa pracy, doradztwa personalnego i poradnictwa zawodowego; 2) świadczące usługi pracy tymczasowej. Przyjęto, że przedsiębiorcy zagraniczni z UE/EOG, zamierzający świadczyć usługi pracy tymczasowej w Polsce, będą zobowiązani do dokonania wpisu do rejestru podmiotów prowadzących agencje zatrudnienia.

Zobowiązano marszałków województw do sprawdzania raz na kwartał (za pośrednictwem systemów teleinformatycznych prowadzonych przez ministra pracy), czy agencje pracy tymczasowej nie zalegają z opłacaniem obowiązkowych składek na ubezpieczenia społeczne za pracowników pracy tymczasowej. Marszałek województwa będzie sprawdzał, czy agencja zatrudnienia świadcząca usługi pracy tymczasowej nie ma zaległości w obowiązkowych płatnościach na ubezpieczenie zdrowotne, Fundusz Pracy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych oraz Fundusz Emerytur Pomostowych.

Przywrócono obowiązek posiadania lokalu przez agencje zatrudnienia, w których będą one świadczyć swoje usługi. Rozwiązanie to ułatwi kontrolowanie działalności agencji zatrudnienia przez Państwową Inspekcję Pracy (kontrola tzw. wirtualnych biur jest trudniejsza).

Kierowanie do pracy za granicą za pośrednictwem agencji zatrudnienia ma się odbywać bezpośrednio do pracodawców zagranicznych.

Nowe regulacje mają obowiązywać od 1 czerwca 2017 r., z wyjątkiem części przepisów ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, dla których termin wejścia w życie wyznaczono na 1 stycznia 2018 r.

 

***

 

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o systemie monitorowania drogowego przewozu towarów, przedłożony przez ministra rozwoju i finansów.

            Przewidziano monitorowanie drogowego przewozu paliw płynnych, alkoholu skażonego i suszu tytoniowego, czyli towarów często będących przedmiotem nieprawidłowości w rozliczeniu podatku VAT i akcyzowym, a w efekcie powodujących znaczne uszczuplenia podatkowe.

Zaproponowano regulacje, które uszczelnią system podatkowy i przede wszystkim pomogą ujawnić przedsiębiorców wyłudzających i unikających płacenia VAT, przy zapewnieniu ochrony rzetelnym podatnikom, a także przyczynią się do ograniczenia nieuczciwej konkurencji. Uszczelnienie systemu podatkowego, a zwłaszcza ograniczenie wyłudzeń podatku VAT premier Beata Szydło zapowiadała w exposé.

            Nowa ustawa jest kolejnym narzędziem walki z nieuczciwymi firmami i regulacją uzupełniającą tzw. pakiet paliwowy, który wszedł w życie w sierpniu 2016 r. i ma zapobiegać wyłudzeniom podatku VAT w wewnątrzwspólnotowym obrocie paliwami ciekłymi.

Nowe rozwiązania spowodują wzrost dochodów budżetowych z podatków VAT i akcyzy. W latach 2017-2026 do budżetu państwa powinno wpłynąć ok. 6,5 mld zł z tytułu podatku VAT i akcyzowego.

Rozwiązania proponowane w projekcie ustawy uwzględniają doświadczenia  Niemiec, Węgier i Portugalii związane z rejestrowaniem i monitorowaniem przewozu „towarów wrażliwych". W Polsce system monitorowania przewozu towarów będzie obejmował gromadzenie i przetwarzanie danych o przewozie towarów, w szczególności z zastosowaniem środków technicznych oraz kontrolę obowiązków wynikających z ustawy.

Systemem rejestracji i monitorowania objęte zostaną m.in. paliwa silnikowe i ich pochodne, w tym biodiesel; dodatki do paliw; oleje smarowe; odmrażacze na bazie alkoholu etylowego; rozcieńczalniki i rozpuszczalniki; alkohol etylowy częściowo i całkowicie skażony oraz susz tytoniowy.

            W projekcie ustawy wskazano podmioty zwolnione z obowiązków wynikających z ustawy, ze względu na zadania jakie wykonują i umowy międzynarodowe. Będą to np. polskie siły zbrojne i siły zbrojne państw NATO oraz siły zbrojne uczestniczące w Partnerstwie dla Pokoju.

            Monitorowanie przewozu towarów umożliwi rejestr zgłoszeń, który będzie prowadzony w systemie teleinformatycznym przez szefa Krajowej Administracji Skarbowej. W rejestrze będą gromadzone dane: zawarte w zgłoszeniach, uzupełnieniach zgłoszeń i ich aktualizacjach oraz dotyczące przeprowadzonych kontroli przewozu towarów.

W projekcie ustawy szczegółowo określono obowiązki podmiotów uczestniczących w przewozie towarów – podmiotu wysyłającego i odbierającego towar oraz przewoźnika. 

Na przykład wskazano, że podmiot wysyłający towar będzie musiał przesłać do rejestru – przed rozpoczęciem przewozu – zgłoszenie przewozu, a następnie uzyskać numer referencyjny dla tego zgłoszenia. Podmiot wysyłający, uzyskany numer referencyjny będzie musiał przekazać przewoźnikowi i podmiotowi odbierającemu.

Ponadto, przewoźnik korzystając z komputera, będzie musiał zgłosić do systemu: swoje dane (imię i nazwisko albo nazwę oraz adres zamieszkania albo siedziby) oraz swój NIP (albo numer za pomocą którego jest identyfikowany na potrzeby poboru VAT), numer rejestracyjny środka transportu, datę faktycznego rozpoczęcia przewozu, planowaną datę jego zakończenia, numer zezwolenia, zaświadczenia albo licencji (jeśli są wymagane), dane adresowe miejsca dostarczenia towaru albo miejsce zakończenia przewozu, a także numer dokumentu przewozowego.

Numer referencyjny (unikatowy identyfikator nadawany dla zgłoszenia) będzie istotnym elementem systemu monitorowania drogowego przewozu towarów:  przewoźnika zobowiązano – przed rozpoczęciem przewozu – do przekazania kierującemu numeru referencyjnego lub dokumentów go zastępujących.  Kierujący w momencie rozpoczęcia przewozu ma posiadać numer referencyjny lub dokumenty go zastępujące – jeśli ich nie otrzyma musi odmówić przewozu towaru. Numer referencyjny będzie ważny 10 dni od dnia jego nadania. Będzie można go przekazywać sms-em, e-mailem lub w formie wydruku. W przypadku kontroli numer referencyjny posłuży do identyfikacji przewozu w rejestrze.

Projekt ustawy na podmioty: wysyłający i odbierający ładunek oraz przewoźnika nakłada obowiązek aktualizowania danych zawartych w zgłoszeniu, w takim zakresie w jakim byli oni zobowiązani do ich podawania. Przesyłanie, uzupełnianie i aktualizacja zgłoszenia będzie następować za pośrednictwem Platformy Usług Elektronicznych Skarbowo-Celnych.

Zgodnie z projektem ustawy, dostęp do danych zgromadzonych w rejestrze i ich przetwarzania w celu kontroli przewozu będą mieli: funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej,  Policji  i Straży Granicznej oraz inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego. Dodatkowo, szef Krajowej Administracji Skarbowej – na wniosek Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego,  Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Agencji Wywiadu, Służby Wywiadu Wojskowego i Służby Kontrwywiadu Wojskowego – będzie udostępniał dane z rejestru, jeżeli będą one niezbędne do realizacji ich ustawowych zadań.

Kontrola przewozu towarów ma polegać na sprawdzeniu przestrzegania obowiązków: dokonywania, uzupełniania i aktualizacji zgłoszenia; zgodności danych zawartych w zgłoszeniu ze stanem faktycznym; posiadania numeru referencyjnego lub dokumentów go zastępujących. Zasadniczo kontrolę przewozu towarów będą przeprowadzać funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej, a także – przy wykonywaniu swoich zadań – funkcjonariusze Policji, Straży Granicznej i inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego.

Ponadto, jeżeli w trakcie kontroli przewozu zostanie stwierdzone, że towar nie odpowiada co do rodzaju, ilości, masy lub objętości towarowi wskazanemu w zgłoszeniu albo przewóz towarów wiąże się ze zwiększonym ryzykiem – na środek transportu lub towar mogą zostać nałożone zamknięcia urzędowe. W przypadku stwierdzenia przez kontrolującego konieczności pobrania próbki lub nałożenia zamknięć urzędowych będzie mógł on wezwać do dokonania tych czynności funkcjonariusza Służby Celno-Skarbowej. Wskazano też, że jeżeli w trakcie kontroli przewozu towarów zostanie ujawnione niedokonanie zgłoszenia albo nie zostanie przedstawiony przez kierującego numer referencyjny lub dokumenty go zastępujące – to środek transportu lub towar może zostać zatrzymany.

Za nieprzestrzeganie przepisów ustawy przewidziano kary pieniężne. Mają one charakter dyscyplinujący i prewencyjny.

Na przykład, jeśli podmiot wysyłający nie dokona zgłoszenia, będzie można na niego nałożyć karę pieniężną w wysokości 46 proc. wartości netto przewożonego towaru, podlegającego obowiązkowi zgłoszenia – nie mniej niż 20 000 zł. Ponadto, gdy przewoźnik nie dokona zgłoszenia przewozu towaru lub jeśli zostanie stwierdzone, że towar nie odpowiada danym podanym w zgłoszeniu – na przewoźnika (wykonującego przewóz w tranzycie) zostanie nałożona kara pieniężna 20 000 zł. Jeśli przewoźnik nie uzupełni zgłoszenia o dane wymagane w systemie, zostanie ukarany karą pieniężną 5000 zł. Z kolei w przypadku stwierdzenia rozpoczęcia przewozu towaru bez numeru referencyjnego lub dokumentów go zastępujących, na kierującego zostanie nałożona grzywna w wysokości od 5000 do 7500 zł.

            Ustawa ma wejść w życie 1 marca 2017 r.

 

 

***

 

 

 

Rada Ministrów zapoznała się ze skargą Rzeczypospolitej Polskiej o stwierdzenie nieważności decyzji wykonawczej Komisji (UE) 2016/2018 z dnia 15 listopada 2016 roku (notyfikowanej jako dokument nr C(2016) 7232) wyłączającej z finansowania Unii Europejskiej niektóre wydatki poniesione przez państwa członkowskie z tytułu Europejskiego Funduszu Rolniczego Gwarancji (EFRG) oraz Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich (EFRROW), w części wyłączającej z finansowania Unii Europejskiej kwoty 38 984 850,50 EUR oraz 76 816 098,12 EUR, wydatkowane przez agencję płatniczą akredytowaną przez Rzeczpospolitą Polską wnoszoną w trybie artykułu 263 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej - przesłanki wniesienia, główne zarzuty i argumenty, przedłożoną przez ministra spraw zagranicznych.

            Rząd zdecydował o skorzystaniu przez Polskę z prawa do wniesienia skargi do sądu Unii Europejskiej o stwierdzenie nieważności decyzji wykonawczej Komisji Europejskiej z 15 listopada 2016 r., wyłączającej z finansowania Unii Europejskiej niektóre wydatki poniesione przez państwa członkowskie z tytułu Europejskiego Funduszu Rolniczego Gwarancji oraz Europejskiego Funduszu Rolnego na rzecz Rozwoju Obszarów Wiejskich, w części wyłączającej z finansowania Unii Europejskiej 38 984 850,50 euro oraz 76 816 098,12 euro, wydatkowane przez agencję płatniczą akredytowaną przez Polskę.

W kwestionowanej decyzji Komisja Europejska zastosowała wobec Polski korekty finansowe w odniesieniu do wydatków poniesionych przez nasz kraj w latach budżetowych 2012 i 2013 w ramach środka „Owoce i warzywa – wstępnie uznane grupy producentów" w łącznej kwocie 115 800 948,62 euro. Podstawą zastosowania przez Komisję Europejską korekt finansowych były rzekome uchybienia dotyczące przeprowadzenia przez władze polskie kontroli u wstępnie uznanych grup producentów owoców i warzyw korzystających z unijnej pomocy. Zdaniem KE, poważne niedociągnięcia w systemie kontroli uznawania i kontroli inwestycji nie pozwalały na weryfikację, czy unijna pomoc jest wypłacana zgodnie z prawem. Komisja zarzuca Polsce również uchybienia dotyczące odzyskiwania pomocy wypłaconej grupom producentów, które ostatecznie nie uzyskały uznania.

W skardze Ministerstwo Spraw Zagranicznych podniesie przede wszystkim, że ustalenia Komisji są błędne, ponieważ wszystkie wydatki zostały dokonane zgodnie z wymogami unijnymi. Władze polskie prawidłowo stosowały przepisy dotyczące odzyskiwania pomocy wypłaconej grupom producentów oraz kontroli inwestycji. Ponadto, Komisja Europejska zastosowała korektę ryczałtową w wysokości rażąco nadmiernej w stosunku do ryzyka ewentualnej straty finansowej dla budżetu Unii. MSZ wskaże ponadto, że okres objęty korektą finansową jest dłuższy niż pozwalają na to przepisy unijne (tzn. przekracza 24 miesiące poprzedzające otrzymanie przez Polskę uwag Komisji).

 

 

 




--
--

Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.

Podpisanie porozumienia o współpracy pomiędzy Ministerstwem Rozwoju a firmą General Electric – zaproszenie MR

Szanowni Państwo,

Serdecznie zapraszamy na uroczyste podpisanie porozumienia dotyczącego strategicznej współpracy w obszarach energetyki i lotnictwa pomiędzy Ministerstwem Rozwoju i General Electric (GE). Porozumienie podpiszą Wicepremier, Minister Rozwoju i Finansów Mateusz Morawiecki oraz John G. Rice, Wiceprezes GE.

Wydarzenie, podczas którego zostanie podpisane porozumienie, odbędzie się 26 stycznia 2017 r. o godzinie 11:30 w EDC (Engineering Design Center), Centrum Turbin Gazowych.

Program prasowy:

11:30
- zwiedzanie Centrum Turbin Gazowych dla dziennikarzy
12.00 - oficjalny początek uroczystości
12.10 - wystąpienia Wicepremiera, Ministra Rozwoju i Finansów Mateusza Morawieckiego oraz Johna G. Rice'a, Wiceprezesa GE
12.20 - uroczyste podpisanie porozumienia
12.25 - sesja Q&A

Miejsce: Warszawa, EDC (Engineering Design Center), Centrum Turbin Gazowych, Al. Krakowska 110/114.

Z racji na obowiązujące na terenie EDC wymogi bezpieczeństwa uczestnictwo w konferencji będzie możliwe tylko na podstawie uzyskanej wcześniej akredytacji.

Prosimy o potwierdzanie udziału do środy, 25 stycznia 2017 r. do godziny 12:00 na adres: marta.kosinska@247.com.pl lub telefonicznie pod numerem: +48 508 617 839.
Instalacja wozów transmisyjnych: do godziny 11:00.

W dniu wydarzenia, tj. 26 stycznia 2017 r., z uwagi na procedurę indywidualnej rejestracji uczestników, uprzejmie prosimy o wcześniejsze przybycie oraz zabranie dokumentu ze zdjęciem (bez dokumentu wejście na teren EDC nie będzie możliwe).

Kontakt do organizatora: Marta Kosińska, marta.kosinska@247.com.pl, +48 508 617 839

Pozdrawiamy,

Departament Komunikacji
Ministerstwo Rozwoju
Pl. Trzech Krzyży 3/5
00-507 Warszawa

tel. 22 273 7113
e-mail: media@mr.gov.pl
www.mr.gov.pl

List otwarty do Rafał Hirsch, Agora S.A.

List otwarty do Rafał Hirsch, Agora S.A.

Pisze Pan "najgroźniejsze w tej sytuacji jest podkopywanie profesjonalnej pozycji Głównego Urzędu Statystycznego. Sytuacja, w której dane z GUS zaczną być publicznie podważane dla celów politycznych może po jakimś czasie skutkować utratą wiarygodności."

GUS już dawno utracił swoją wiarygodnośc dla ekonomistów. Sporo o tym piszemy:

To potwierdzone, USA oficjalnie w recesji. USA oficjalnie znalazły się w recesji.

To nie pojawi się w "oficjalnych" danych ... bo oficjalne dane są fikcją. Dane PKB mogłyby równie dobrze znaleźć się w powieści Harry Potter, do tego stopnia są one nieprawdziwe i niedorzeczne.

Jeśli chcemy zobaczyć, co się dzieje w prawdziwej gospodarce, trzeba spojrzeć na wpływy podatkowe. Gdy gospodarka rozwija się, notujemy wzrost wpływów podatkowych. Kiedy to się kurczy, wpływy podatkowe spadają.

Jak widać poniżej, wpływy z podatków nagle zmalały, ceteris paribus.

C2AFHDAUAAEe96x.jpg

opr. A. Fularz 2017 na podstawie Phoenix Capital Research

Cóż począć, jeśli polskie dane statystyczne sporządza urząd który ma całkowicie nieautonomiczny status, niczym grecki narodowy urząd statystyczny Εθνική Στατιστική Υπηρεσία jeszcze sprzed kryzysu, a metodologie według których obliczane są statystyki, sporządzają te same osoby, których pracę oceniamy na podstawie – przygotowanych przez nie same- danych? Oceniani sami sobie wystawiają oceny- i jest to groźny ewenement w skali Europy. Czy grecka historia "kryzysu wywołanego przez statystyków kierowanych przez polityków" ma szansę się powtórzyć w Polsce? Czy w Polsce roku 2016 czeka nas powtórka z Grecji?

Politycy szefami statystyków

Pracowałem przez pewien czas zarobkowo jako pomoc naukowa ucząca statystyki dla studentów. Co prawda bardzo wiele zapomniałem od tamtego okresu, zajmując się inną działalnością zarobkową w rodzinnym kraju (niestety, jest ona niezwykle zbiurokratyzowana, i przez to koszmarnie droga, a prowadzenie działalności wymaga niekiedy koncesji i licencji).  Niemniej, spróbuję opisać problem gospodarczy, tak jak czyniłem to przed laty, nim wpadłem na bardzo zły pomysł przeniesienia maleńkiej brytyjskiej firmy wydawniczej do Polski. Wzbogaciłem się o między innymi- szafę na papierowe dokumenty oraz kilkanaście pełnych segregatorów akt. Do obsługi przedsiębiorstwa stale wymagani są prawnicy, a koszty są ogromne.

Trudno też nie zauważyć krajobrazu za oknem- opustoszałych raczej ulic przygranicznego miasta.

Z wizytą w warsztacie fałszerzy statystyk

Od paru lat koresponduję z różnymi osobami piszącymi o gospodarce. Część z nich to osoby które prowadzą hobbystycznie różne portale z danymi statystycznymi. Na moje zarzuty że podawane tam dane powinni traktować nieco bardziej podejrzliwie niż przysłowiowe "greckie statystyki", otrzymuję takie opinie, jeśli wolno mi je zacytować z mojej korespondencji, bez podania autora tej opinii:

Mam zignorować wiedzę i 100-letnie doświadczenie państwowej instytucji statystycznej, a uwierzyć w poglądy pojedynczej osoby? (…) Traktuję te dane tak samo, jak informację o godzinach odjazdu tramwaju z przystanku, jak program w telewizji, jak informacje urzędnika w okienku. Zakładam, że są poprawne, bo inaczej nic nie trzymałoby się kupy, tylko wszystko musiałbym podejrzewać o niezgodność z faktami.(…)

No cóż, w przypadku danych statystycznych, ekonomiści oceniają nie tylko dane statystyczne, ale także kontekst ich powstania. W Polsce roku 2016, kontekst powstawania tych danych w strukturze nieautonomicznej podległej bezpośrednio rządowi, powoduje że mają one mniejszą wiarygodność niż dane greckich statystyków. Obecnie, po zmianach organizacyjnych które z warsztatu regularnych i konsekwentnych fałszerzy, jak określiła ów urząd niemiecka gazeta Frankfurter Allgemeine Zeitung [29], miały uczynić instytucję autonomiczną i niezależną od polityków, jakość greckich danych może być wyżej wyceniana niż jakość danych statystycznych w Polsce roku 2016.

Τα «greek statistics» του Αλογοσκούφη

"Gotowanie greckich danych", rysunek wghttp://www.tovima.gr/politics/article/?aid=316299

Kunszt fałszerzy statystyk z Grecji

W wielu przypadkach w greckim urzędzie statystycznym pod kontrolą polityków produkowano najzwyklejsze falsyfikaty dokumentów. W prasie specjalistycznej przeznaczonej dla statystyków pojawiły się dokładne opisy "greckiego warsztatu fałszerskiego" dzięki którym grecki PKB urósł o bajeczne 25 %. [30] Grecki "cud gospodarczy" okazał się kontrolowanym przez polityków biurem, w którym dokonywano regularnych fałszerstw w imię "interesu narodowego".

Martin Bohl, profesor ekonomii monetarnej z RFN, przyrównał jakość i staranność pracy greckich rządowych fałszerzy do kunsztu samego Konrada Kujau, pisarza który sfałszował całe 62 tomy rzekomej autobiografii Adolfa Hitlera. Jakość pracy tego fałszerza była tak znakomita, że najbardziej renomowani historycy pozostawali przekonani, że dokumenty stworzone przez fałszerza są prawdziwe. Ich fałszywość wykazała dopiero skrupulatna analiza chemiczna składu papieru użytego do sfabrykowania fałszerstwa.

W greckich statystykach brakowało bardzo wielu danych. Na przykład brak w nich było długów greckich szpitali. Na wiele danych podawanych w statystykach kontrolerzy z Eurostatu nie znaleźli żadnych przekonywujących potwierdzeń- jako że miały być one przekazywane ustnie. Panował zadziwiający "brak rachunkowości".[29] Dla wielu kluczowych danych gospodarczych kontrolerzy w greckim urzędzie nie znaleźli żadnych potwierdzających je dokumentów [29]. Na stronie dochodów wykazywano nieistniejące przychody etc. Eurostat skapitulował w zetknięciu z greckimi fałszerzami, ponieważ ta instytucja sama nie zbiera danych statystycznych i liczy – często całkowicie naiwnie- na dobrą wolę i lojalność współpracujących instytucji narodowych. Eurostat po prostu kopiował, powielał wymysły greckich statystyków.

Ekonomiści, którzy nie korzystają z danych GUS

W Polsce dziennikarze kolorowych mediów tabloidowych uznają GUS za źródło informacji, ale część ekonomistów z tego źródła w ogóle nie korzysta. Dlaczego? Dane podawane przez GUS nie podają źródeł, z których zebrano przedstawiane tamże informacje, tabele nie posiadają przypisów wymaganych w zwykłych pracach naukowych wobec czego nie można określić, skąd pochodzą dane wartości, jakich danych użyto przed ich przetworzeniem, skąd dokładnie one pochodziły, jakie przeliczniki czy metodologie zastosowano wobec danych źródłowych przed przedstawieniem ich w formie przetworzonej przez ten urząd, ani też- nie  można stwierdzić, czy dane obejmują całą gospodarkę, czy też wybrane grupy, jak np. 1/3 zarabiających w przypadku statystyk n/t średniego wynagrodzenia.

Dodatkowo- sam kiedyś próbowałem wydobyć różne dane z GUS. Ze zdziwieniem stwierdziłem pewną oczywistość, o której mało kto pamięta: jest to… urząd, w którym pracują urzędnicy. Postępują oni w sposób ściśle urzędowy- korzystają z często nieaktualnych rejestrów urzędowych. Dla przykładu, GUS ryzykuje swoją i tak wątpliwą reputację, podając jako "fakty" tezy jakoby trwale z Polski wyemigrowało tylko osób ile się wymeldowało. W roku 2013 jedynie ok. 26 tys. osób wyemigrowało z Polski jednocześnie wymeldowując się. Większość nie wymeldowuje się, bo nie istnieje żaden powód dla którego miałyby to uczynić. Istnieje wiele powodów przeciw: wymeldowany utraciłby szereg praw w Polsce: np. do zasiłków lub do lokalu socjalnego w wypadku chęci powrotu kiedykolwiek.

Znam ponad 30 osób, które na stałe z rodzinami wyjechały za granicę. Nikt z nich się nie wymeldował. Większość nie wymieniła dowodów i korzysta wyłącznie z paszportów. Ci, którzy wymieniali, posługują się nadal polskim meldunkiem. Ci ludzie nie płacą tu podatków i składek, ale też nie informowali nikogo, że pracują za granicą. Zatem dla GUS są to osoby mieszkające w Polsce, które nigdzie nie pracują. To tyle na temat rzetelności danych w GUS.

komentarz czytelnika koko wghttp://www.polityka.pl/forum/1193328,zaskakujace-dane-o-emigracji-polakow-prawda-czy-falsz.thread?sort=DESC

GUS jako rzecznik rządu

Ale głównym powodem dla którego dane GUS nie służą tej grupie za źródło wiedzy o procesach ekonomicznych, jest fakt, że ów GUS nie jest klasycznym urzędem statystycznym, a jedynie wydzieloną częścią aktualnego rządu publikującą informacje liczbowe, i pod względem organizacyjnym nie różni się znacząco od urzędu rzecznika rządu. Instytucja urzędu statystycznego niezależnego od każdorazowych rządów nie istnieje w Polsce- i samo to jest powodem olbrzymich obaw.

Przy premierze działa "Rada Statystyki". Rada Statystyki licząca 17 członków podległych premierowi, o powiązaniu funkcjonalnym podobnym funkcji rzecznika rządu, jest faktem bardziej niż niepokojącym. GUS jest jedynie służbą statystyki rządowej. Podobnie jak rzecznika prasowego rządu, Prezesa GUS powołuje Prezes Rady Ministrów- czyli premier. Urząd GUS jest bezpośrednio zależny i podległy premierowi. GUS jest tak niezależny od rządu jak od rządu niezależny jest rzecznik premiera.

Sytuacja ta istniała od dawna, ale dopiero kryzys roku 2008 ujawnił skalę niebezpieczeństw, wynikających z tej fatalnej kombinacji.

Problem zależności

Już nawet w Grecji zmieniono ten stan rzeczy, po "kryzysie greckich statystyk". W tym kraju problemem była wiarygodność danych statystycznych. "Zielona wyspa" prysła, gdy zaczęto sprawdzać i weryfikować dane statystyczne.

Problematyczne w polskiej sytuacji wydaje się kilka istotnych szczegółów, przy czym wiele mediów popełnia kilka błędów analizując te problemy. Uważa się np. że:

1) zależność urzędu statystycznego od premiera i rządu to coś normalnego

2) statystyki nie potrzebują przypisów, wyjaśnień źródeł danych i wyjaśnień metodologii, a informacja, że sporządziło je biuro podległe bezpośrednio premierowi, jest wystarczająca – co jest często wadą statystyk GUS, nie podającego źródeł swoich danych jak i metodologii ich przygotowania.

3) statystyki są wykonywane wg metodologii nie budzącej zastrzeżeń- tymczasem problematyczne często są już same metodologie.

Główny Urząd Samooceny

Jakby czytelnik miał sam siebie oceniać, to kogo wynająłby do zadania oceniania swojej pracy? Przecież w tych danych często nie ma źródeł ich pochodzenia, nie opisano metodologii ich opracowania i pozyskania. To są w żaden sposób nadające się do zweryfikowania informacje, można na przykład do "średniej krajowej" wybrać firmy zatrudniające powyżej określonej liczby pracowników, ale w ogóle pominąć opis metodologii i wszelkie stopki, a następnie informować o danych zbieranych w sposób selektywny lub pochodzących z szacunków.

Niepewność danych rządowych statystyków w Polsce

Są kłamstwa, wielkie kłamstwa i greckie statystyki – mówi popularne unijne przysłowie. A jak jest w Polsce? Przez lata ekonomiści żyli w przeświadczeniu poprawności pracy urzędów statystycznych. Niestety, kryzys finansowy który wybuchł w 2008 roku był przede wszystkim kryzysem informacji finansowej. Statystyka publiczna okazała się wówczas jednym z elementów walki politycznej. Tajemnicze metodologie, robiące z kryzysu "zieloną wyspę", pracownicy urzędów statystycznych przekonani do tego że ich "patriotycznym" zadaniem jest sztuczne windowanie wskaźników, oraz zwykłe oszustwa- to zdaje się nie tylko cecha Grecji.

Także i w Polsce mamy statystyków, którym- sądząc z rozmów- zależy na przedstawianiu procesów zachodzących w gospodarce w sposób nader odmienny. Czy istnieje w gospodarce coś takiego jak zaufanie do statystyk? Wg Maxa Otte, autora dość już klasycznej publikacji "Der Informationscrash" poświęconej sztuce "gotowania ksiąg", jak w slangu nazywa się fałszowanie statystyk, różne kraje mogą liczyć na różny poziom zaufania do danych statystycznych. Sprawdzający je ekonomiści próbują odkryć fałszerstwa za pomocą narzędzi statystycznych czy uważnych ich analiz, by wyciągnąć wnioski które pomogą im ocenić "stopień" ich wiarygodności.

Greckie sporty walki

A jak było w Grecji? Urząd Statystyczny podobnie jak w Polsce roku 2014, podlegał pod premiera, niczym urząd rzecznika rządu.

"W Grecji kwestia statystyk to jak sporty walki"

- ocenia Andreas Georgiou, który pracował 20 lat w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, nim został powołany do stworzonego na nowo greckiego urzędu statystycznego, by oczyszczać dane spreparowane i wypaczone przez dekady konsekwentnych fałszerstw statystycznych. Jego praca przypominała oczyszczanie stajni Augiasza, winni fałszerstwom zaś postrzegali swoją pracę jako "patriotyczny obowiązek".

Brak niezależnego politycznie urzędu statystycznego był przyczyną ogromnego kryzysu w Grecji. W chwili gdy "rozlało się mleko", lata fałszowania danych spowodowały że wszelkie sygnały alarmowe przeoczono i konieczna była likwidacja starych struktur zajmujących się "patriotyczną" obróbką danych ekonomicznych.  Po reformie zmniejszono liczbę pracowników z 1000 do 850. Podjęto- zakończoną niepowodzeniem- próbę stworzenia nowej instytucji opracowującej statystyki.

W Polsce sytuacja nie jest wcale inna- GUS – wnioskując z moich dociekań- jest instytucją z podobnie "urzędniczo", a niewykluczone że i "patriotycznie" , zamiast "ekonomicznie" nastawioną częścią kadry, która nawet będzie nas usilnie przekonywać do dawnych metodologii rodem ze świata urzędników, nie ekonomistów, w wyniku których "wyprodukowano" dane mocno frapujące ekonomistów i niespójne z obserwacjami zjawisk gospodarczych. Oto bowiem urząd może nie funkcjonować poprawnie, zaś kluczowy wskaźnik zliczany od czasów antycznych- wielkość populacji mieszkańców kraju- jest zadziwiająco niezgodny z realiami. Możliwe że Polska może się znajdować nawet w gorszej sytuacji jak Grecja, ponieważ "patriotyczny" system "obróbki" danych rynkowych tak samo mógł wywieść część naiwnych analityków- amatorów na przysłowiowe manowce.

Nowy prezes greckiego urzędu statystycznego obiecywał "koniec fałszowania", ale rzeczywistość jego pracy okazała się o wiele bardziej skomplikowana. W jego miejscu pracy dokładnie sprawdzano całą jego korespondencję email, śledzono jego ruchy. W okresie nasilenia fałszerstw danych, greccy decydenci za pomocą dwóch banków z Wall Street, dokonali finansowego triku przez co zadłużenie w znacznym stopniu na pewien czas wyparowało z owych przysłowiowych "greckich statystyk".

Proceder trwał aż dekadę, aż nowy rząd zerwał współpracę i ujawnił prawdziwe dane statystyczne, co oczywiście wywołało niemały szok. Banki jednak nie miały obowiązku upubliczniać tych informacji- wina leżała po stronie poprzednich greckich rządów które na potęgę "gotowały księgi".

Greckie niepowodzenie statystyczne

W Grecji budowa nowego urzędu statystycznego Elstat się nie powiodła, a W 2011 roku nowego szefa Elstatu oskarżono sądownie o "zawyżanie deficytu", a on sam twierdził że był oskarżany ponieważ odmówił fałszowania ksiąg. W 2013 roku sytuacja była wg niego „surrealistyczna, podejrzewają mnie o to, że pracuję w zgodzie z greckimi i europejskimi prawami" [26].

Jakiego rzędu są to fałszerstwa? Na przykład prognoza deficytu finansów publicznych mogła nagle wzrosnąć z 3,7 do 12,5 proc. PKB, aby później skoczyć jeszcze raz do 15,8 %, a wydatki na służbę zdrowia mogły nagle skoczyć o 10 mld PLN. Kim są pracownicy takich urzędów statystycznych? Sumiennemu szefowi związek zawodowy pracowników Elstatu odpowiedzialnych za "odpowiednie" statystyki zarzucał że nie działa w celu „interesu narodowego". Dochodzenie wykazało że tysiące mejli szefa placówki czytał inny członek rady nadzorczej greckiego Elstatu.

Argentyńskie kryzysy… statystyki

Fałszowanie statystyk było także powodem wybuchu afery w Argentynie. Guillermo Moreno, minister handlu Argentyny, kilka miesięcy temu trafił przed sąd, oskarżony o fałszerstwa statystyczne i prześladowanie osób publikujących niezależne dane gospodarcze. Skazano go za próbę udaremnienia ukazania się informacji publicznych. Narodowy instytut statystyczny Argentyny, IDEC, zaczął fałszować wskaźniki gospodarcze. Później próbowano nawet blokować ustawami publikowanie nieoficjalnych danych, aż musieli to robić posłowie chronieni immunitetem.

Unia Europejska niezdolna do egzekwowania poprawności danych. Problem Eurostatu.

W Unii Europejskiej komisarz Algirdas Šemeta próbował wprowadzić rozwiązania mające uchronić przed plagą fałszerstw statystycznych (Grecja nie jest odosobnionym przypadkiem). Włochy, Bułgaria, Hiszpania to kolejne kraje z problemami. Wg dyrektora badań agencji Stratfor, EU jest niezdolna do wyegzekwowania poprawności tych danych [27].

Możliwe, że na przeszkodzie stoi polityka unijna. Grecja jest relatywnie małym krajem i trudno jej było obronić się przed naciskami UE, i nakazem oddzielenia instytucji "obrabiającej" dane statystyczne od rządu i różnych ministerstw, ale w Polsce nie udało się doprowadzić do oderwania tego zadania spomiędzy ministrów czy rzecznika rządu. Tymczasem w Chinach, wg doniesienia Reutersa z 12 lutego 2014, sprawy fałszerstw statystycznych mają być badane, a winni ukarani.

Jak kłamać statystykami

Darrel Huff w 1954 roku napisał bestsellerowy podręcznik do nauki statystyki: "Jak kłamać statystykami?" (How to Lie with Statistics). Pół wieku temu ta książka była standardowym podręcznikiem wprowadzającym do przedmiotu statystyki dla wielu studentów, sprzedano 1,5 mln kopii jej wydania anglojęzycznego…

Przeklęte kłamstwa i statystyki, fot. okładki wghttp://avaxhm.com/ebooks/Politics_Sociology/0520219783.html

Zepsute metodologie

Czy metodologia stosowana przez GUS jest aby poprawna? Spójrzmy na najkosztowniejszą chyba ich analizę w ostatnich latach- Narodowy Spis Powszechny z 2011 roku. Aby przeprowadzić badanie przekrojowe ludności, należałoby, aby uzyskać przekrojowe dane, poprawne metodologicznie, wylosować pulę mieszkańców Polski, a następnie- sprawdzić czy jeszcze żyją, gdzie mieszkają etc. Tymczasem- wylosowano…. pulę mieszkań do badania. Wielki spis był w części ludnościowej po prostu niepoprawny metodologicznie, i nie wiadomo czy tak "zepsute" dane można w jakiś sposób użyć, nie są one bowiem reprezentatywne. Niestety- GUS pracuje na podstawie wytycznych przygotowywanych przez polityków- którzy- nie wiedzieć czy nie są zbyt bardzo przekonani o swoich zdolnościach w temacie metodologii statystycznych.

Jak to zrobić samodzielnie?

W tej sytuacji proponuję dziennikarzom własnoręcznie zająć się zbieraniem danych do analiz ekonomicznych. Sam to robiłem przez lata, w roku 2014 ustaliłem jedynie spadek przeciętnego wynagrodzenia brutto. Istnieje oczywiście spora rozbieżność – w danych GUS może brakować "wiele zmieniających" przypisów i stopek.

Wg danych ZUS za 2013 r. podstawa składek przekazywanych przez ZUS do Otwartych Funduszy Emerytalnych wynosiła  2092 PLN.  Rzeczywista średnia krajowa otrzymana z analiz składek wpłacanych do ZUS to  kwota netto równa 1523 PLN.

Pytanie do GUS o poprawność tych danych zwraca następującą odpowiedź:

"Jednocześnie informujemy, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto obliczane jest na podstawie wynagrodzeń wypłaconych pracownikomzatrudnionymna umowę o pracę. Metodologia obliczeń jest zgodna z prawnymi uregulowaniami i jednolita dla wszystkich jednostek gospodarki narodowej. Pragniemy zaznaczyć, że Główny Urząd Statystyczny nie jest organem kompetentnym do oceny danych Zakładu Ubezpieczeń Społecznych." (odpowiedź z dn. 17 marca 2014 r.)

Statystyki? Zrób to sam.

Jak można zbierać dane makroekonomiczne? Gromadząc np. takie informacje:

Zielonogórzanin, Robert Górski, pisze: "Młodzi wyjeżdżają na studia i nie wracają (dane oficjalne z III LO mówią o 80% absolwentów, podobnie jest z moją klasą z I LO)". W Lubsku zaobserwowano zanik całych kohort demograficznych, które Państwa dane- w niewyjaśniony sposób- ujmują. - (z mojej korespondencji z GUS)

Statystyka niemiecka, jest zdaje się, dokładniejsza w ujmowaniu procesów depopulacyjnych w przypadku miast omawianego regionu. Przytoczę kilka regionalnych danych demograficznych: populacja Frankfurtu nad Odrą spadła z 88 do 63 tys. mieszkańców, Guben z 36 tys. na 19 tys. mieszkańców, Eisenhuettenstadt z 53 tys. na 31 tys. mieszkańców. Dla ulegających jeszcze większym procesom depopulacji miast polskich odległych o 70 czy 50 km od opisanych, dodatkowo znajdujących się w niebywale trudniejszej sytuacji gospodarczej, GUS podaje nawet dane wskazujące na utrzymywanie się, stagnację liczby ludności. Jej drastyczny spadek jest zaś chyba ewidentny dla czy to badających gospodarkę niektórych regionów przygranicznych, czy dla mieszkańców tych terenów. Metodologie stosowane przez "Landesbetrieb für Datenverarbeitung und Statistik Brandenburg" oraz GUS nie mają w mojej ocenie ze sobą nic wspólnego- zaś dane dla miast po polskiej stronie granicy mogą być obliczone jedynie szacunkowo.

15 maja 2014 roku w jednym z przygranicznych miast przeprowadzałem po 10 latach ankietę tego samego typu co 10 lat wcześniej- pytane osoby z kohorty wiekowej 25-35 lat miały wskazywać procent osób które wyemigrowały spośród ich bliskiego kręgu kontaktów towarzyskich. Musiały określić liczbę tych osób oraz policzyć ilość osób które wyemigrowały. Otrzymaliśmy odpowiedzi w przedziale 65- 75 procent, i co ciekawe, część wskazań odnosiła się tylko do okresu ostatnich 2 lat. Jedna z osób określiła skalę depopulacji podając że od 2013 roku wyemigrowało 10 spośród 14 osób z jej bliskiego otoczenia. To nie są wielkie badania, mają mały zakres, ale w mojej opinii dają bardziej dokładny obraz sytuacji.

Co pisałem o danych GUS nt. wynagrodzeń: bezowocnie na przykład próbuję zwrócić uwagę na błędne metodologie stosowane przez GUS. Dla przykładu, wnioskując z danych ZUS, średnie wynagrodzenie w polskiej gospodarce jest około dwukrotnie niższe. Średnia podstawa składek (brutto) za 2012  wg danych jakie ZUS publikuje przy wielkościach składek OFE jakiś czas temu była podana jako 1966,97 PLN (obecnie kwota ta wzrosła, podawano też wcześniej kwotę 1851,31 PLN za 2013 r., bez wliczania danych o 1,5 mln ubezpieczonych w KRUS, co jeszcze bardziej obniżyłoby te dane). Jest to suma dramatycznie inna niż podawana przez GUS (4111,69 PLN i inne kwoty przekraczające 3,6 tys. PLN).

Dlaczego statystyki są podważane?

Jedna z  czytelniczek zadała następujące pytanie:

"Nie pojmuję również, dlaczego wszelkie, oficjalne statystyki są podważane ? Dlaczego ludzie twierdzą, że statystyki GUS, Eurostatu i innych oficjalnych instytucji są błędne albo fałszywe, na jakiej podstawie ? Skąd się to bierze ?"

Na przykład- z braku "zmieniających wiele" przypisów. Urzędnicy je opuszczają, a metodologię – często pomijają. W Narodowym Spisie Powszechnym z 2011 roku, na pytanie o badanie przekrojowe zrobione przez ankieterów dostałem taką odpowiedź:

"Dla wylosowanej próby 2 684,2 tys. mieszkań udało się zebrać wypełnione formularze

od 2 317,7 tys. mieszkań. Przypadki zaliczone jako będące poza badaną populacją, tzn.

stwierdzono brak mieszkania lub mieszkanie niezamieszkane (pustostan), w trakcie postępowania

spadkowego, przeznaczone do remontu, jeszcze nie zasiedlone itp. – stanowiły 140,4 tys., czyli

około 5,2% wylosowanej próby."- korespondencja z GUS

Ta metodologia w ogóle nijak się ma do badań statystycznych. To tak, jakbyśmy próbowali spisać ludność, nie sprawdzając, ile jej pozostało na miejscu, i w celu doboru próby reprezentatywnej- zamiast losować mieszkańców, losować np. budynki. Całość można uzupełnić życzeniową wyszywanką na podstawie zbiorów historycznych danych- np. rejestru PESEL. Aby mieć aktualne dane, trzeba badać demografię metodą prób przekrojowych.

"Państwa opis metodologii jak i zakres ujawnionych danych w żadnym wypadku nie pozwala określić poprawności zastosowanej metodologii- po prostu najnormalniej nie podano jej, przynajmniej nie mogę stwierdzić w rozdziale II ("Metodologia spisu ludności i mieszkań") jakichkolwiek zapisów wyjaśniających, jak wykorzystano dane z badań reprezentacyjnych oraz badania pełnego. Dane z tych dwóch typów badań, mogących mieć wartość merytoryczną dla ekonomistów, nie są udostępnione w raporcie. Nie chcę popadać w rozsiewanie rozmaitych teorii, niemniej brak metodologii wg jakiej przeprowadzono spis powszechny jest co najmniej zatrważający, jeśli nie alarmujący. "(z mojej korespondencji z GUS)

Nie rozumiem idei części osób analizujących te niezbyt pewne dane. Zamiast docierać do małej liczby danych, ale- w miarę pewnych, część analityków- amatorów opiera się  o źródła operujące niepewnymi danymi o niewiadomym pochodzeniu, w rodzaju GUS. Wyniki spisu ludności- wielkiego i narodowego- są wszak nadal nieznane, mimo upływu blisko 3 lat. Z wylosowanej próby 2,8 lub 2,6 mln mieszkań (podano rozbieżne dane) udało się tej instytucji zebrać dane z 2,3 mln mieszkań. Przecież nie tak się robi demograficzne badania przekrojowe- z otrzymanego opisu wnioskuję że nie przeprowadzono spisu powszechnego ludności, bo tych danych instytucja ta nie potrafi podać od ostatnich 3 lat. Ów urząd w dodatku nie losował mieszkańców, ale mieszkania, zupełnie jakby spis demograficzny nie był celem spisu powszechnego (a jest nim od ok. 3340 roku p.n.e.).

Brak wiarygodnych danych dzięki pokrętnym metodologiom

Obecnie nie ma aktualnych i wiarygodnych danych demograficznych. Przy granicy zach. w Lubsku, brak jest młodych osób, podobno dość całkowicie. W Wałbrzychu- podobnie. W Ziel. Górze wg roczników liceów- z III LO do 80 % absolwentów wyemigrowało wg danych przedstawionych przez p. Roberta Górskiego. Proszę sobie porównać to z badaniami GUS i metodologią:

Wg GUS  ludność zamieszkująca stale to osoby które przebywają powyżej 3 miesięcy za granicą. Przecież to jest nielogiczne, a mimo to jakaś część analityków – amatorów w tak przygotowywane dane wierzy…. Czy sądzą Państwo że w innych krajach za stałych mieszkańców uważa się mieszkańców którzy trwale wyemigrowali z nich? Przecież to absurd. Obawiam się że żyjemy w świecie danych niepewnych, korzyści z ich manipulowania są zbyt duże.

Oto informacje ze wstępu do spisu:

Spis ludności 2011 obejmował osoby stale zamieszkałe (zameldowane) na obszarze Polski bez względu na fakt, czy te osoby przebywały w kraju w czasie spisu czy też  były za granicą oraz osoby przebywające czasowo.

wghttp://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/LUD_ludnosc_stan_str_dem_spo_NSP2011.pdf

Ludność, ale czy faktycznie zamieszkała?

Ekonomiści nie są dziś już pewni szacunków żadnej ze stron.

Zgodnie z niedawnymi rachubami autorstwa najlepiej wypromowanej polskiej specjalistki od demografii, prof. Krystyny Iglickiej, w zeszłym roku znad Wisły wyjechało mniej więcej pół miliona Polaków. 36 tys. z kraju wymeldowało się na stałe. Według zgrubnych wyliczeń za granicą przebywa obecnie nawet 2,7 miliona naszych rodaków. Choć Zachód staje się dla nas coraz mniej przyjazny, wciąż licznie nawiedzamy Wielką Brytanię, Niemcy, Holandię i Norwegię. Podobno do wyjazdów dodatkowo (poza wyższą – lub jakąkolwiek – wypłatą) motywuje nas obawa przed zamknięciem rynku pracy i zakręceniem socjalnego kurka dla nowo przybyłych.

wg http://www.mojawyspa.co.uk/artykuly/31278/Felieton-Enta-fala-emigracji

Tygodnik Polityka zareagował zaciekłą krytyką:

Skąd 2,6 mln Polaków za granicą?

W jaki sposób prof. Iglicka mogła oszacować, że tak wiele osób wyjechało z Polski? Na podstawie informacji o wyjazdach za granicę na pobyt stały, czyli sięgając po dane dotyczące liczby osób, które zmieniły meldunek.

Zeszły rok był rekordowy pod tym względem. Wymeldowań było około 26 tys., czyli tyle samo, ile w 2007 r., kiedy liczba osób przebywających za granicą była największa. Był to także wzrost o 10 tys. w stosunku do roku poprzedniego. Prosta interpretacja tego faktu: Polacy się wymeldowują i emigrują podobnie jak w 2007 r. Stąd szacunek, że pół miliona osób opuściło Polskę.

Konstruując prostą analizę w oparciu o te dane, można dojść do liczby przytaczanej przez prof. Iglicką. To myślenie może jednak prowadzić na manowce.

Po co emigrantowi dowód?

W tym miejscu warto przypomnieć, że od 2001 r. wszyscy Polacy muszą mieć nowe dowody osobiste zgodne z regulacjami unijnymi. Umożliwiają one podróżowanie po terenie państw Schengen. Szkopuł w tym, że wydawane są na dziesięć lat. Kto wyrobił sobie dowód osobisty w 2003 r. i na jego podstawie wyjechał z Polski musiał się w zeszłym roku udać do polskiego urzędu i złożyć wniosek o nowy dokument. Przy tej okazji musiał też podać nowe miejsce zameldowania, o ile się zmieniło przez te dziesięć lat. Nie ma tu żadnej demograficznej tajemnicy, jest tylko zwykła proza życia.

Emigracja to temat, który od czasu do czasu rozgrzewa opinię publiczną. Problem ten służy także niektórym politykom – naukowcom do windowania niczym niepotwierdzonych i wątpliwych twierdzeń, które później funkcjonują w opinii publicznej, choć nie mają wiele wspólnego z prawdą. Smutne, że prof. Iglicka zamiast krytycznie zanalizować wyniki swoich obliczeń, od razu idzie z nimi do mediów. W obliczu kampanii do europarlamentu obecność w gazetach jest ważna, ale od naukowca należy oczekiwać wyższych standardów w dochodzeniu do prawdy.

wg http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1575925,1,zaskakujace-dane-o-emigracji-polakow-prawda-czy-falsz.read

Czy wg Państwa "ludność faktycznie zamieszkała" to ludność Polski która trwale wyemigrowała z Polski? Wg GUS- dokładnie tak jest. Nazwy poszczególnych wskaźników demograficznych są dobierane w sposób tak wybitnie sprzeczny z logiką, że trudno jest nawet uwierzyć w dobre intencje osób sporządzających tego typu raporty.

Proszę spojrzeć na fragment "kodu" opisującego stopień pokrętności metodologii stosowanych przez GUS:

"Kategoria nie ujmuje też stałych mieszkańców danej gminy,którzy w momencie spisu przebywali poza gminą dłużej niż  miesiące z przyczyn innych niż przebywanie w zakładzie karnym (śledczym) lub pobyt za granicą, tj. osób które przebywały czasowo w innej gminie kraju (zgodnie z przyjętą definicją zostali tam ujęci jako ludność faktyczna). "

za: fragment opisu metodologii GUS dla Narodowego Spisu Powszechnego:

http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/LUD_ludnosc_stan_str_dem_spo_NSP2011.pdf

Moja próba odcyfrowania "metodologii GUS"

Kategoria "Ludności faktycznie zamieszkałej" ujmuje stałych mieszkańców danej gminy,którzy w momencie spisu przebywali poza gminą dłużej niż 3 miesiące z przyczyny pobytu za granicą.

"Wyniki spisu ludności wykazały, że zgodnie z definicją ludności faktycznej (stosowanej dotychczas w spisach ludności i badaniach demograficznych) w Polsce w dniu 31 marca 2011 roku mieszkało 38,5 mln osób, tj. o 0,8 % więcej w stosunku do wyników bieżącego bilansu ludności za 2010 rok (bilans ten został opracowany na podstawie danych pochodzących z poprzedniego spisu ludności 2002 oraz ruchu naturalnego i migracji, jakie miały miejsce w latach 2003-2010)." (…) "Wstępnie szacuje się, że co najmniej 2/3 emigrantów przebywało za granicą 12 miesięcy i dłużej" [16]

"Jak wykazały wyniki spisu przeprowadzonego w 2011 roku ludność Polski zwiększyła się nieznacznie (o 0,7%) w porównaniu do roku 2002."[17 ]

wghttp://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/LUD_ludnosc_stan_str_dem_spo_NSP2011.pdf

Analiza metodologii rzuca nieco światła na mechanizmy metodologiczne.

" Kategoria ludności faktycznie zamieszkałej obejmuje: stałych mieszkańców, z wyjątkiem osób przebywających poza miejscem zamieszkania przez okres powyżej 3 miesięcy w kraju oraz obejmuje wszystkie osoby przebywające za granicą (bez względu na okres ich nieobecności)"[22]

A więc w okresie publikacji raportu GUS (przypomnę: lipiec 2012 r.) znana była definicja tzw. "ludności rezydującej", mieszkającej na stałe poza Polską. Mimo to na próżno szukać w raporcie z Narodowego Spisu Powszechnego wyliczeń tej najistotniejszej dla ekonomistów wielkości, nie podano też danych źródłowych ze spisu. Dla ekonomisty jedyną wartość merytoryczną mają wyniki "badania reprezentacyjnego", do którego wylosowano próbę ok. 20 % lokali. (ponad 2,7 mln mieszań). Niestety, dane źródłowe nigdy nie zostały opublikowane, nie podano też wag i współczynników na podstawie których uogólniono te dane na resztę populacji, mieszając je z danymi z rejestrów administracyjnych w rodzaju zbioru "PESEL" w sposób sprzeczny z logiką.

Urzędnicy i ich nieaktualne banki danych

GUS, mimo przeprowadzonego badania kosztem ok. 0,6 mld PLN, nadal opiera swoje dane demogr. na rejestrach w rodzaju PESEL. Czy sądzą Państwo że mają one wartość inną niż historyczna? Czy emigranci, emigrując z Polski, zrzekają się numerów PESEL, albo wymeldowują się przekraczając granice?

Co więcej, do badania populacji losowana jest próba mieszkań, a nie mieszkańców. Mieszkania- z uwagi na swą specyfikę dobra skąpego, są zwykle zasiedlone. Nie można w ten sposób nawet szacunkowo określić pozostałej w kraju liczby ludności. Metodologia kosztującego ok. 0,6 mld PLN badania NSP 2011 była niestety jednoznacznie niepoprawna w części demograficznej. Urzędnicy poszli po najmniejszej linii oporu, ktoś ustalił dla celów "spisu ludności" że osoby nieobecne powyżej trzech miesięcy z powodu emigracji za granicę są umieszczani w kategorii stałych mieszkańców. Wydaje się to nielogiczne, podobnych "trików" zastosowano znacznie więcej.

Kolejny problem: ludność rezydująca

GUS podał po 4 latach od wprowadzenia przepisu unijnego obligującego rządy do opublikowania informacji demograficznych, dane o rzekomej liczbie 37,2 mln mln mieszkańców jako rzekomą liczbę "ludności rezydującej" (por.http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/lu_wyniki_wstepne_NSP_2011.pdf). I te dane są w mojej opinii bardzo niepełne, brak też jakichkolwiek możliwości weryfikacji przedstawionych danych. Jest zadziwiające że dopiero po 4 latach od wydania rozporządzenia 783/2008, podano pierwsze dane uwzględniające ludność która wyemigrowała. W rozporządzeniu unijnym nie użyto jednak sformułowania "ludność rezydująca". Oto fragment  informacji GUS n/t wyników, jak zwykle-  wstępnych, więc niepewnych i niejasnych:

"Wyniki wstępne spisu ludności wykazały, że w dniu 31 marca 2011 roku w Polsce mieszkało lub przebywało prawie 37,2 mln osób zaliczanych do ludności rezydującej. Ludność rezydująca w Polsce jest po raz pierwszy oficjalnie publikowana przez GUS. Począwszy od danych za 2011 rok corocznie – w najbliższych kilku latach – będą upowszechniane dwa stany ludności: rezydująca i faktyczna, przy czym zgodnie z Rozporządzeniem PE i Rady Nr 763/2008 to ludność rezydująca jest obowiązującą w porównaniach międzynarodowych.

Kategoria ludności rezydującej obejmuje:

a) stałych mieszkańców, z wyjątkiem osób przebywających poza miejscem zamieszkania przez okres co najmniej 12 miesięcy bez względu na ich miejsce przebywania w kraju czy za granicą

b) osoby przebywające czasowo przez okres co najmniej 12 miesięcy, przybyłe z innego miejsca w kraju lub z zagranicy.

W odniesieniu do ludności w ujęciu regionalnym lub lokalnym kategoria ludności rezydującej uwzględnia odpowiednio migracje wewnętrzne osób z zachowaniem identycznego kryterium 12 miesięcy czasowej nieobecności lub przebywania."

Rozporządzenie PE i Rady nr 763/2008 nakłada na państwa członkowskie UE pewne wymogi:

"Państwa członkowskie zapewniają, że źródła danych oraz metodologia zastosowane w celu spełnienia wymogów niniejszego rozporządzenia odpowiadają, w największym możliwym stopniu, podstawowym właściwościom spisów powszechnych ludności i mieszkań, określonym w art. 2 lit. i). Państwa członkowskie podejmują nieustanne starania w celu zwiększenia zgodności z tymi podstawowymi właściwościami."

Plotki o manipulacjach

Zapytanie "Manipulacja demograficzna (Manipulation of demography) podaje ok. 9,5 miliona wyników w wyszukiwarce Google [19]. Pozostały nam plotki od pracowników tej instytucji, donoszących o zupełnie innych wynikach ze spisu "w terenie".

Część ekonomistów niestety powiela te dane:

"The World Factbook: Polska zajmuje 211 miejsca na świecie, na 224 kraje, pod względem wskaźnika dzietności. GUS: wskaźnik ten spadł w 2012 r. poniżej 1,3." [24]

Wg najnowszych danych polska zajmuje 212. pozycję na 224 kraje [31], ale i te dane wydają się bardzo sztucznie naciągane.  Popatrzmy na możliwości ich zmanipulowania analizując metodologie GUS:

"Dzieci urodzone za granicą w ostatnich latach zostały wliczone do ludności Polski jeśli zostały zameldowane w Polsce, należy jednak zaznaczyć, że większość z nich wraz z rodzicami w dalszym ciągu przebywa za granicą.  (…) "Aktualnie osoby przebywające czasowo za granicą (nawet przez klika lat) są włączone do stanu ludności faktycznie zamieszkałej w Polsce. Ludność rezydująca wyklucza emigrantów długookresowych – przebywających za granicą 12 miesięcy lub dłużej. Według danych szacunkowych, wyprowadzonych na bazie wyników spisu, w końcu marca 2011 r. za granicą przebywało powyżej 3 miesięcy ok. 2 milionów osób, w tym ok. 1,5 miliona przez co najmniej rok. Wystąpił więc znaczący wzrost liczby emigrantów w stosunku do 2002 r., kiedy to poza granicami Polski przebywało 786,1 tys. mieszkańców Polski, z tego co najmniej 12 miesięcy – 626,2 tys. " [17]

Czyli: dzieci urodzone za granicą zostały wliczone do polskich statystyk dzietności, mimo że już tu de facto nie mieszkają.

Od około pół dekady ostrzegam o niespełnianiu wymogów przez metodologię GUS odnośnie danych demograficznych z nar. spisu powszechnego. Nie polegałbym na ich pochodnych- np. agregatach w rodzaju PKB/ capita, ogólnych danych w rodzaju zadłużenie/mieszkańca sporządzanych na podst. tych danych. Są to dane prowizoryczne, i W ŻADNYM WYPADKU nie powinny one stanowić podstawy dla formułowania np. polityki gospodarczej czy makroekonomicznej. Stosowanie danych demograficznych GUS w celu np. określania poziomu zadłużenia na mieszkańca grozi kryzysem finansowym podobnym do kryzysu greckiego, a w mojej opinii przyczyna tego kryzysu to również w polskim przypadku, problemy z danymi statystycznymi.

Upadek zawodowy ekonomistów

Ostatnio wyszły na jaw bardzo przykre dane dla naszej profesji. Na pytanie o zaufanie jakim darzy się różnych znanych polskich ekonomistów, ankietowani w 89 % – 98 % albo ich nie darzyli zaufaniem, albo w ogóle o nich nie słyszeli. I to w przypadku pierwszej dziesiątki ekonomistów darzonych największym zaufaniem….

Ekonomiści bazują na danych statystycznych, a ich jakość w Polsce jak i coraz bardziej na świecie pozostawia wiele do życzenia. Wśród ekonomistów istnieje slangowe określenie "cooking the books", co możnaby przetłumaczyć jako "gotowanie ksiąg".

Gdy wpisuję w popularną wyszukiwarkę Google zapytanie "fałszerstwa PKB" ("GDP fraud") otrzymuję około 8 milionów 240 tysięcy wyników [20]. Sztuczne podbijanie takich danych nie jest trudne, ba, można znaleźć szereg uwag ekonomistów polskiego pochodzenia pracujących poza Polską, którzy badali narzędziami statystycznymi także polskie dane na temat PKB w poszukiwaniu niewytłumaczalne nieprawidłowości (Tomasz Michalski i Gilles Stoltz, por. [1]).

Ekonomista odkrył kulisy "zielonej wyspy" roku 2008?

Po wielu latach udało się rzucić choć częściowe światło na kulisy "polskiej zielonej wyspy" z roku 2008. Szerszą analizę kulis technologii obróbki danych przedstawił w 2009 roku Radosław Bodys, wówczas pracujący jako ekonomista w Bank of America/Merrill Lynch w Londynie):

"Co konkretnie jest nie tak w raporcie GUS?

- Weźmy chociażby kwestię wyrównania sezonowego w danych dotyczących wzrostu PKB w stosunku do IV kw. 2008 r. Dane wyrównuje się, by można je było ze sobą porównywać. Ale są różne metody "wygładzania" surowych danych. Różnią się one pod względem doboru parametrów, inaczej patrzą na kwestie efektów kalendarzowych, np. takich jak tegoroczne przesunięcie świąt wielkanocnych. Jedne metody uwzględniają tylko dni robocze, inne także weekendy. Już na tej podstawie dane mogą się różnić, bo przecież w weekendy cały czas się produkuje np. energię.

GUS podał, że wzrost w I kw. w stosunku do IV kw. osiągnął 0,4 proc., najwięcej w całej UE. Ale w zależności od wybranej metody, którą eliminuje się czynniki o charakterze sezonowym, można osiągnąć różne wyniki – spektrum zmiany PKB w I kw. w stosunku do IV kw. waha się od spadku o 0,7 proc. do wzrostu o 0,4 proc. Specyfikacja parametrów wyrównania sezonowego zastosowana przez GUS dała najwyższą możliwą wartość. A przykładowo gdyby dane wyrównać według metody stosowanej w USA, dałoby to spadek PKB w I kw. 2009 r. o 0,5 proc. w stosunku do IV kw. 2008." [3]

Tajemnicze zmiany metodologii rodem z Grecji

Pamiętam z podręczników do podstaw ekonomii, że szarej i czarnej strefy po prostu i jednoznacznie nie wlicza się do PKB, choć ostatnio, aby ratować wskaźniki, podjęto decyzję o włączeniu ich do statystyk. Jednakże- dokonano tego dopiero ok. 2 lata temu.Wspomina o tym masa źródeł, sprawdzić też można w międzynarodowej metodologii.  Tymczasem: w polskim przypadku rozmaite "tajemnicze" szacunki – nie wiadomo jak obliczane, przez lata powiększały polski PKB.

"Bohdan Wyżnikiewicz powiedział, że polski urząd statystyczny dwa razy zmienił metodę szacowania PKB, czym "ulżył" tzw. konstytucyjnemu progowi ostrożnościowemu (zgodnie z nim dług publiczny nie może przekroczyć 60 proc. PKB – PAP). Wyjaśnił, że w latach 90. XX wieku GUS zaczął powiększać PKB o "legalną" część szarej strefy (produkcję ukrytą – PAP). Natomiast na początku obecnej dekady GUS wprowadził zmiany techniczne dotyczące szacunków wielkości gospodarki, co skutkowało podniesieniem PKB o ok. 5 proc."[2]

Dokładnie to samo podejście zaprezentowali greccy statystycy w roku 2006. Ujawnił to grecki premier Giorgios Alogoskoufis z partii Nea Dimokratia we wrześniu 2006 roku, opisując kulisy wzrostu greckiego PKB. Ta zadziwiająca wiadomość była uzupełniona o branże szarej strefy, z których pochodziły "wzrosty gospodarcze". Uwzględniono nawet szmuglowanie papierosów przez granicę. Wg podręcznikowej definicji te kategorie nie były częścią standardowego rachunku wskaźnika PKB.

Kreatywne dane to źródło kryzysu

O tym jak można rasować i niekiedy wprost fałszować dane statystyczne, aby "trup wyglądał świetnie" napisano całe książki. Jedną z nich jest "Der Informationscrash" Maxa Otte (Ullstein Verlag, Berlin 2010). Otóż załamanie się rynków finansowych w 2008 roku było załamaniem się całego systemu obróbki i analizy danych i informacji, i jest to po prostu clou problemu kryzysu finansowego trwającego od roku 2008 według drugiego z ekonomistów, którzy wcześnie ostrzegali przed detonacją bomby na rynku kredytów hipotecznych w USA. Analiza dokonana przez Otte opisuje na przykład okoliczności powstania wskaźnika znanego jako "core inflation" (w Polsce nazywana "inflacją bazową"). Na ile istotny jest taki wskaźnik, skoro ceny żywności i energii wynosiły w 2012 roku aż 41,8% koszyka CPI, a ów nie-wiedzieć-czemu chętnie cytowany przez sporą część mediów wskaźnik po prostu ich nie zawiera?

lie_with_statistics.jpg

Typowo wskaźnik inflacji wylicza się w oparciu o koszyk, mający być reprezentatywny dla typowego gospodarstwa domowego. Zawiera on kartofle, mleko, ser, ale też np. czynsze, narkotyki i koszty energii.  Spójrzmy co się stało już w latach 70-tych, podczas pierwszego szoku paliwowego. Nagle ceny energii poszybowały w górę. Co zrobiono? Według koncepcji "inflacji bazowej", ceny szybko zmieniające się po prostu wyłącza się z takiego koszyka. Tłumaczy się że "przejściowe szoki cenowe" nie powinny mieć wpływu na politykę banku drukującego banknoty. Jeśli jednak prześledzi się rozwój cen energii, wydaje się że chodziło głównie o ukrycie inflacji i wytłumaczenie dodruku banknotów.

Gotowane księgi po argentyńsku

Ostatnio krajem "gotującym swoje księgi" była Argentyna.

"(..) oficjalne dane państwowego urzędu statystycznego INDEC mówią, że wyniosła ona w grudniu ub.r. 10,8 proc. (licząc rok do roku), ale niemal nikt w to nie wierzy.  Parlamentarzyści opozycji przedstawili niezależne wyliczenia (na podstawie badań dziewięciu instytucji) mówiące, że inflacja wyniosła 25,6 proc. Przedstawiają oni swoją „kongresową stopę inflacji" co miesiąc, a ich wyliczenia są powszechnie uznawane za wiarygodniejsze niż państwowe. Skąd tak duże różnice w wyliczeniach?" [4]

Okazuje się że wbrew powszechnej metodologii obliczania tego wskaźnika (unikając wpadania w pułapkę tzw. "substitution bias"), liczono ją w sposób nie uwzględniający substytucji droższych produktów tańszymi.

"W 2007 r. szefem INDEC został Guillermo Moreno, dotychczasowy minister handlu wewnętrznego. Zwolnił wielu pracowników urzędu, a ci, których pozbawił posad, zaczęli mu zarzucać, że ukrywa prawdziwą skalę wzrostu cen. Jak według nich zdołano zakamuflować przyspieszającą inflację? INDEC ze służącego do obliczania inflacji koszyka dóbr, który ma odzwierciedlać strukturę wydatków Argentyńczyków, wyklucza najszybciej drożejące towary. Bo jak tłumaczy, biedni konsumenci z nich rezygnują (jeśli np. drożeją pomidory, biedniejsi Argentyńczycy przestają je kupować)."[4]

Wskaźnik PKB? "Oficjalne dane mówią, że argentyński PKB zwiększył się w 2011 r. o 8,9 proc., ale niezależni ekonomiści twierdzą, że był tak naprawdę mniejszy o 3 pkt proc." [4] Nie chcąc wypłacać wierzycielom nawet 1,3 mld USD zadłużenia, Argentyna jest coraz bardziej oceniana jako potencjalny bankrut.

Przykłady z USA

A jak tłumaczy Max Otte [6] nagły wzrost produktywności pracy w USA? Wzrósł on w III kwartale 1999 roku o całe 5 %, a w IV kwartale nawet o 6,4 %. W tamtejszym odpowiedniku ministerstwa pracy, niejakie Bureau of Labor Statistics właśnie zmieniło metodologię. Przy obliczaniu PKB nie tylko oparto się na cenach wszystkich sprzedanych produktów, ale dodano także "hedonistyczny indeks cen", który miał mierzyć także zmiany jakościowe. Jeśli jakość komputera, np. jego moc obliczeniowa, wzrosła dwukrotnie, statystycy liczyli to jako wzrost wydajności pracy. Znalazłem nawet polski opis tej mocno wątpliwej taktyki księgowej:

"Księgowość hedonistyczna

Owa, mocno wątpliwa pod względem teoretycznym i metodologicznym technika,

stosowana przez amerykańskich księgowych i statystyków, polega na arbitralnym

szacunku zmian w jakości towarów i usług, które to zmiany są kwantyfikowane i

następnie używane w formie współczynników do korygowania wytworzonego PKB i

zmian w poziomie cen. Jeżeli księgowi czy statystycy przyjmują wzrost

jakości, to korygują oni PKB w górę, argumentując iż wzrost jakości (a więc

także użyteczności ) powinien zawsze zwiększać wartość księgową

wyprodukowanych dóbr i usług (większa wartość użytkowa powinna, ich zdaniem,

znaleźć swe odbicie w wyższym PKB) , zaś CPI w dół, argumentując z kolei, iż

wzrost cen spowodowany wzrostem jakości nie jest inflacyjny.

Efektem stosowania tej metody jest zawyżanie amerykańskiego PKB a więc i

wydajności pracy oraz zaniżanie inflacji (mierzonej wzrostem poziomu cen

płaconych przez konsumentów, czyli CPI – Consumer Price Index). Wzrost

wydajności, o którym często pisza w Polsce publicysci Nowej Ery czy Wprost,

może być niemalże w całości wynikiem tego sposobu księgowania. Jak to ujął

jeden z brytyjskich obserwatorów: "Efekt stosowania księgowości

hedonistycznej jest taki, że oficjalny wzrost PKB Stanów Zjednoczonych

przekracza wzrost rzeczywisty o pół procenta rocznie. Ta różnica, wynikająca

ze specyficznego sposobu księgowania, w znacznym stopniu odpowiada

za 'cudowny' wzrost wydajności, który wciąż zachwyca wyznawców nowej

ekonomii". za internautą Kagan [11]

Max Otte podobnie opisuje praktyki stosowane w zliczaniu amerykańskiego PKB. Poza rzeczywiście uzyskiwanymi dochodami dolicza się dziwne i nierzeczywiste kategorie (zwane tamże "imputed income"). W PKB wlicza się na przykład zakładaną sumę wyobrażonych, hipotetycznych dochodów, które właściciel mieszkania bądź domu jednorodzinnego uzyskałby, gdyby chciał wynajmować swoje mieszkanie (dom) na wolnym rynku. Przy tym po prostu szacuje się, ile czynszu dane osoby musiałyby zapłacić, nie mieszkając we własnym domu. Otte pisze, że pikanterii sprawie dodaje fakt, gdy sobie uświadomimy jak wielki odsetek lokali nabyto na kredyt- a rzekomy dochód "właścicieli" domów wydawany jest na spłatę kredytów. Wówczas amerykański PKB w dużej mierze opierałby się na… długach.[6]

Otte pisze też jak ciężko jest ekonomiście w dzisiejszych czasach zorientować się w ilości wyemitowanego i wykreowanego pieniądza. Ich suma, określona jako M3, składa się z pieniądza gotówkowego (monety i banknoty w obiegu poza bankami), wkładów w bankach etc., wysoce płynnych wkładów finansowych (wkłady oszczędnościowe i niewielkie wkłady terminowe) i dużych wkładów terminowych sektora prywatnego i innych "płynnych" pozycji majątku. Wszystko, co jest zainwestowane bardziej permanentnie, nie jest wliczane, ponieważ nie znajduje się w obiegu. Od 26 marca 2006 roku prywatny bank rezerwy federalnej w USA po prostu przestał podawać dane o liczbie swoich pieniędzy jakie wypuszczono w obieg. Pozbyto się też całej części statystyk finansowych. [12]

Casus Europy

Przerażają praktyki zwykłego fałszowania rzędów cyfr w kolumnach danych. Nie tylko Grecja [9], ale także Rumunia, Łotwa i Belgia dokonywały tego procederu [8]. Po odkryciu fałszerstw statystycznych, grecka gospodarka kurczyła się w tempie 6-7 % rocznie (dane Eurostat i Komisji Europejskiej, z których pochodzą te cyfry, są zliczane na nowo po serii radykalnych nadużyć statystycznych). Dla przykładu, dług publiczny, po serii rewizji danych statystycznych, urósł z 5% do rekordowego w skali Unii Europejskiej poziomu 15,6 % PKB, a jego wyliczeniem, zamiast miejscowego urzędu, musiał zająć się unijny Eurostat. Przeprowadził on audyt o nazwie "Financial Audit of the fiscal years 2006-09."

Na początku 2010 roku ujawniono że Grecja zapłaciła bankowi Goldman Sachs i innym instytucjom finansowym setki milionów dolarów prowizji od 2001 roku w zamian za zaaranżowanie transakcji które ukrywały rzeczywisty poziom zadłużenia. [14] Najbardziej "wymyślnym" jest instrument finansowy zwany jako "swap międzywalutowy", w którym greckie długi o miliardowej wartości zamieniono w banku Goldman Sachs na jeny i dolary po fikcyjnym kursie wymiany, przez co ukryto prawdziwą skalę greckich długów.[15]

Po kryzysie roku 2008 i "greckiej zielonej wyspie" niektórzy ekonomiści i w Polsce zaczęli sprawdzać dane statystyczne. Jest to trudne: w Polsce nie istnieje stosowna otoczka instytucjonalna: instytuty ekonomiczne nie są niezależne finansowo, jak np. w krajach anglosaskich, gdzie uczelnie finansowane są z czesnych studentów, których kredyty studenckie często gwarantuje co prawda rząd, ale już o ich przeznaczeniu decydują sami studenci. W Polsce system nauki jest bezpośrednio finansowany ze środków publicznych i znajduje się pod kontrolą rządu. Uczelnie prywatne są nieliczne i mało rozwinięte.

Część danych po prostu musimy sami zliczać na nowo, co jest – primo: kosztowne, secundo: obarczone błędem. Można mówić o braku zaufania wobec danych statystycznych, gdy na przykład- obliczona przez nas kwota średniego wynagrodzenia brutto w polskiej gospodarce (używając np. danych o podstawach składek w systemie ubezpieczeń społecznych) jest ok. dwuipółkrotnie niższa od deklarowanej przez GUS.

Kwestia danych demograficznych

Można oczywiście- jeśli jest taka potrzeba- gromadzić własne dane i przygotowywać własne analizy. Ale jak np. ekonomista ma sobie poradzić z kalkulacją danych demograficznych? Słabo opłacani [23] rządowi statystycy mogą mieć problemy ze zbiórką prawdziwych danych, zresztą np. Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zbiera dane na temat liczby mieszkańców Polski podejmujących pracę za granicą, a dane na temat liczby mieszkańców zbiera się ze "zbioru PESEL" mającego co prawda istotną wartość wspomnieniowo- historyczną, ale nie statystyczną, zwłaszcza na obszarach przy granicy zachodniej lub południowej. Danych zebranych "w terenie" podczas spisu ludności NSP 2011 nigdzie i nigdy nie znalazłem.

Jak pisze w dniu 19 lutego 2013 "Dziennik Gazeta Prawna": "Za rok GUS przekaże Eurostatowi dane z Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań 2011. "[18]  Wówczas dopiero, a więc 3 lata po dokonaniu spisu, wykazany zostanie ubytek ludności w wysokości ok. 1,5 miliona mieszkańców, którego nie ujęto w raporcie o wynikach spisu z lipca 2012 roku, mimo wiedzy o obowiązujących metodologiach. Trudno pozbyć się wrażenia że GUS wypuszcza różne kłopotliwe dane dopiero po podniesieniu problemów w mediach. Niestety, metodologii jakiej użył GUS do wyliczenia owych 1,5 miliona emigrantów z Polski, nie sposób zweryfikować. Ongiś zwracałem uwagę na brak jawnej metodologii Narodowego Spisu Powszechnego sprzed 5 lat. To się nie zmieniło. Trudno dociec, dlaczego metodologię spisu miano ujawnić dopiero po 2 latach, w 2013 roku. Do dziś nie jest jawna, mimo zapytań ze środowiska nadsyłanych do GUS:

"Prof. Szczepański zadał też publiczne pytanie o metodologię badań spisowych, lecz na tę kwestię nie uzyskał odpowiedzi." [21]

Cóż ma też zrobić ekonomista gdy dane z różnych źródeł różnią się całkowicie? Chcąc obliczyć zmiany PKB z danych na temat zapotrzebowania na składniki produkcji,natknąłem się, w zależności od źródeł, na całkowicie sprzeczne dane. Na jednych wykresach suma zużycia energii w Polsce spadała, na innych wzrastała… Można mieć wrażenie że dane dla PKB należałoby policzyć na nowo: metodologia wymieniona w dokumencie Eurostatu jako mająca odniesienie do Polski [25] nie jest dostępna na witrynach GUS. W dodatku kalkulacja wartości PKB dla większości gospodarki polskiej (czyli firm zatrudniających poniżej 49 osób) opiera się na danych pochodzących z szacunków. Wystarczy tendencyjnie wybrać do próby takie a nie inne przedsiębiorstwa, by osiągnąć lepszy wynik niż rzeczywisty (por. strona 28 dokumentu [25]).

Śmieci na wejściu

Śmieci na wejściu- śmieci na wyjściu. Trudno się dziwić pozycji zawodu. W dodatku ci z ekonomistów którzy chcą być niezależni, muszą się jakoś odnaleźć w świecie, w którym brak lub radykalnie niewiele jest miejsc z których można wygłaszać "niezależne" opinie mogące być niewygodnymi dla rządzących (o czym ekonomiści w ogóle mogą nie mieć pojęcia, część z nich nie interesuje się polityką). Trzeba albo: założyć własną uczelnię, jak p. Rybiński, albo: założyć własną fundację lub stowarzyszenie, co jest opcją dla bardzo zamożnych (prawo zabrania fundatorom osiągania korzyści majątkowych z fundacji, co zapewne było jedną z okoliczności ostatnio głośnej sprawy w jednej z fundacji ochrony dzieci). Wszystko to jest drogie w rozpoczęciu i kosztowne w utrzymaniu.

Ekonomia w polskich warunkach nadal jest bardziej hobby niż pracą zawodową. Proszę sprawdzić źródła utrzymania znanych polskich ekonomistów. Zwykle łączą oni wiele (czasem bardzo wiele) funkcji, imają się wielu zajęć, będąc biznesowo rozchwytywanymi ze względu na różne kwalifikacje nie mają czasu na badania, a jeśli je robią, to tracą okazję do prawdziwego zarobku (w nauce pieniądze są nadal kiepskie) bądź zaniedbują swoje rodziny.

Sądzę że niewiele osób ze środowiska to przyzna szczerze, ale przypuszczam że polskim problemem jest po prostu brak szans na pracę zawodową dla typowego ekonomisty. Część osób postrzega ją jako pracę dydaktyczną, naukę studentów, tymczasem ekonomiści prowadzą badania.W Polsce mogą pracować w centralach banków, kilku fundacjach. Nazwa zawodu "ekonomista" wciąż powszechnie kojarzy się z kimś kto rachuje i zlicza dane w przedsiębiorstwie, nie zaś z kimś kto potrafi opracować zalecenia polityki gospodarczej.

Problemy na horyzoncie

W reformie tej instytucji idzie raczej o to aby GUS czy inne służby statystyczne nie były zależne od aktualnego rządu. Nie rozumiem czy to aż tak trudne do zrozumienia- urząd statystyczny nie powinien podlegać premierowi tylko np. całemu parlamentowi. Ponadto mam wrażenie że pracują tam urzędnicy którzy wypełniają jakieś rozporządzenia pisane przez polityków- i to ma niewiele wspólnego z badaniami statystycznymi. Dlaczego metodologię badań statystycznych przygotowują ci, którzy najwięcej zyskaliby na podawaniu nieprawdziwych danych?

Sytuacja robi się coraz bardziej niebezpieczna- ostatni kryzys finansowy był wg – bardzo wcześnie i bardzo dokładnie go przepowiadającego Maxa Otte- kryzysem informacji ekonomicznej. Wiele danych GUS nie zawiera wyjaśnień metodologii, ani nawet prostych przypisów, informujących o tym że dotyczą tylko małej części polskiej gospodarki, a nie jej całości. Dane demograficzne są zbierane całkowicie wadliwymi metodologiami, i nie wiadomo, czy jest to celowe- być może ktoś na przykład, z okazji Narodowego Spisu Ludności w 2011 roku- pomylił się ustalając metodologię- i zamiast wylosować "próbę losową" mieszkańców, wylosowano… próbę losową lokali mieszkalnych, przez co w chwili obecnej Polska nie posiada jakichkolwiek mi znanych wiarygodnie i poprawnie zebranych danych demograficznych.

Adam Fularz, na podst. Wikipedii

dla serwisu statystycznego http://instytutekonomiczny-statystyka.blogspot.com/ , 2013- 2016

 

L I T E R A T U R A

 

[1] "Do countries falsify economic data strategically? Some evidence that they do.", Tomasz Michalski, Gilles Stoltz, HEC Paris Working Papers 930/2010

on-line: http://www.degit.ifw-kiel.de/papers/degit-xv-frankfurt-am-main-2010/c015_018.pdf

[2]http://forsal.pl/artykuly/436524,gus_bedzie_zaliczal_szara_strefe_do_pkb_aby_poprawic_relacje_dlugu_do_pkb.html)

[3]http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,6680003,Jak_GUS_policzyl_te_0_8_proc__wzrostu_PKB_.html#ixzz2LMLtyqtP

[4] http://www.rp.pl/artykul/979204.html?print=tak&p=0

[5] http://www.thueringer-allgemeine.de/startseite/detail/-/specific/TU-Ilmenau-weist-Schummelei-Griechenlands-nach-1811171608

[6] Max Otte "Der Informationscrash" Ullstein Verlag, Berlin 2010

[7]http://www.handelsblatt.com/politik/oekonomie/nachrichten/oekonomen-auf-der-jagd-nach-zahlen-faelschern-seite-all/3315384-all.html

[8] http://www.forbes.com/sites/timworstall/2011/09/12/greece-was-lying-about-its-budget-numbers/

[9] Bernhard Rauch, Max Göttsche, Gernot Brähler, Stefan Engel (August 2011). "Fact and Fiction in EU-Governmental Economic Data". German Economic Review 12 (3): 243–255. on-line:10.1111/j.1468-0475.2011.00542.x.

[10] Diekmann A (2007) Not the First Digit! Using Benford's Law to detect fraudulent scientific data. J Appl Stat 34 (3) 321-329, on-line:10.1080/02664760601004940

[11]http://forum.gazeta.pl/forum/w,30,17121061,17121061,Oszustwa_statystyczne_w_USA.html

[12] Discontinuance of M3, Federal Reserve, November 10, 2005, revised March 9, 2006. http://www.federalreserve.gov/Releases/h6/discm3.htm

[13] EIR Volume 27, Number 36, September 15, 2000http://www.larouchepub.com/eiw/public/2000/eirv27n36-20000915/eirv27n36-20000915_004-germans_expose_us_gdp_fraud_impl.pdf

[14] Story, Louise; Thomas, Landon Jr.; Shwartz, Nelson D. (13 February 2010). "Wall St. Helped to Mask Debt Fueling Europe's Crisis". The New York Times (The New York Times Company). Retrieved 6 May 2010.http://www.nytimes.com/2010/02/14/business/global/14debt.html?pagewanted=1&hp

[15] Balzli, Beat (2 August 2010). "How Goldman Sachs Helped Greece to Mask its True Debt". Der Spiegel. Retrieved 1 August 2012.http://www.spiegel.de/international/europe/greek-debt-crisis-how-goldman-sachs-helped-greece-to-mask-its-true-debt-a-676634.html

[16]http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/PUBL_lu_nps2011_wyniki_nsp2011_22032012.pdf

[17]http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/lud_raport_z_wynikow_NSP2011.pdf

[18] http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/683199,polska_dziekuje_juz_tu_nie_pracuje.html,1,5

[19] http://www.lmsify.com/12D839

[20] http://www.lmsify.com/12DC21

[21] http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/555395,gus-do-szczepanskiego-wyniki-spisu-powszechnego

[22]http://www.stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/lu_wyniki_wstepne_NSP_2011.pdf

[23]http://epp.eurostat.ec.europa.eu/cache/ITY_PUBLIC/PEER_REVIEW_PL_2007/EN/PEER_REVIEW_PL_2007-EN.PDF

[24] http://www.rp.pl/artykul/9158,980777-Rybinski-kontra-Tusk–czyli-sarkazm-niewskazany.html

[25]http://epp.eurostat.ec.europa.eu/portal/page/portal/national_accounts/documents/quarterly_accounts/PL_QNAINVENTORY.PDF

[26] Andreas Georgiou: wróg publiczny numer jeden 19 marca 2013NRC HANDELSBLAD AMSTERDAM, ON-line:http://www.presseurop.eu/pl/content/article/3555311-andreas-georgiou-wrog-publiczny-numer-jeden

[27] https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=27&cad=rja&uact=8&ved=0CGQQuAIwBjgU&url=http%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3DOmYkXmZ-YXw&ei=RE8aU8PhOY_VsgaqzoDwCA&usg=AFQjCNEC70O0OkXoFyL1cBBCwIJbeazosQ&bvm=bv.62578216,d.Yms

[28] http://wyborcza.biz/biznes/1,100969,7989808,Zwiekszona_kontrola_narodowych_danych_statystycznych.html#ixzz2v JkdETX5

[29] FAZ vom 4. Februar 2010: " Meister kreativer Buchführung.http://www.faz.net/aktuell/politik/griechenland-meister-kreativer-buchfuehrung-1940773.html

[30] Grecki warsztat fałszerski, Die griechische Fälscherwerkstatt, Prof. Martin Bohl zur Griechenlandkrise: im CC am 29. Juli 2010, on-line: http://www.civilclub-muenster.de/aktivitaeten/29-die-griechische-faelscherwerkstatt.html

[31] https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/2127rank.html

[32]http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1575925,1,zaskakujace-dane-o-emigracji-polakow-prawda-czy-falsz.read

Lies, Damned Lies, and Statistics: The Manipulation of Public Opinion in America, by Michael Wheeler (W.W. Norton & Co. 1976; Dell paperback 1978).

Damned Lies and Statistics: Untangling Numbers from the Media, Politicians, and Activists (2001), by University of Delaware sociologist Joel Best (ISBN 978-0520219786).

Hooke, R. (1983) How to tell the liars from the statisticians; Marcel Dekker, Inc., New York, NY. Jaffe, A.J. and H.F. Spirer (1987)

Misused Statistics; Marcel Dekker, Inc., New York, NY. Campbell, S.K. (1974), Flaws and Fallacies in Statistical Thinking; Prentice Hall, Inc., Englewood Cliffs, NJ.

How to Lie with Statistics (1954) by Darrell Huff. Bennett, W Lance; Entman, Robert M

The Politics of Misinformation http://books.google.com/books? id=_5m4CaAvcEoC

Adam Fularz, Instytut Ekonomiczny 2017

--
--

Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661

TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.