Rząd powinien zapomnieć o innowacyjnej gospodarce w swym świecie papieru i pieczątek


Polska spada w rankingu innowacyjności, mimo przeznaczania ogromnych środków na innowacyjne projekty. Dlaczego?

Prowadzę małe wydawnictwo, i okazuje się że w Polsce nie można poprowadzić biznesu on-line. Oczywiście, żadna to wina urzędników że domagają się papierowych dokumentów i żądają pieczątek- takie ustanowiono przepisy. Ale można z tego zrezygnować- nawet biurokratyczna Francja, jest, z tego co mi się obiło o uszy, krajem bezpieczątkowym.

W Polsce dziedzictwo feudalizmu paraliżuje biznes. Pracodawców zobowiązano do załatwiania prywatnych spraw pracowników.

Wg urzędników, pracodawca, gdy chce mieć urlop, może- owszem- rzucić papiery na bok, ale wówczas powinien płacić kary za opóźnienia w płaceniu najzupełniej prywatnych zobowiązań swoich pracowników.

Mnóstwo różnych urzędów a także polityków z nieznanych przyczyn postanowiło uprzykrzyć życie przedsiębiorcom między Odrą a Bugiem. Oto okazuje się że w myśl polskiego prawa i polskich procedur- nie można ot tak sobie wyjechać na urlop, kierując spółką. Biurokracja wszelkiej maści może zająć i pół dnia, lub cały dzień. Terminy różnych opłat są krótkie i już poprzednio nie udało mi się być obecnym na różnych wakacyjnych kursach, na jakie się zapisałem i je opłaciłem. Za opóźnienia w płatnościach w ogóle niezwiązanych z biznesem- płatnościach za prywatne świadczenia pracobiorców z których pracodawca nic nie ma- naliczane są odsetki, które robią się sporymi sumami gdy macie nieco więcej pracowników. Urlop może sporo pokosztować, jeśłi sami rozliczacie swoją firmę i nie macie grupy osób całą feudalną biurokrację wam przygotowujących.

Szara strefa to już 25 % polskiego PKB- twierdzi austriacki ekonomista

Według badań dr. Friedricha Schneidera, ekonomisty z Uniwersytetu Jana Keplera w Linzu, aż co 4-ta złotówka w Polsce omija fiskus. Wg Schneidera, szara strefa w Polsce to blisko 25 proc. jej PKB z 2012 roku. Szara strefa (ang. shadow economy) – finansowy obszar zdrowej gospodarki państwa, którego dochody osiągane z produkcji niezakazanej przez prawo, są ukrywane w całości lub w części przed organami administracji państwowej, podatkowej, celnej itp. Jest nielegalnym obrotem legalnymi towarami i usługami.

Gdy dane statystyczne są niepewne, o gospodarce równie trafnie mogą mówić wróżbici


Ze względu na charakter pracy statystyków ekonomicznych w Polsce (benedyktyńskie sprawdzanie metodologii i przypisów w zestawieniach danych statystycznych) chcieliśmy spróbować, co sądzą na temat danych ekonomicznych wróżbici. Sądzimy że wróżbita z Gazety Zielonogórskiej oferuje usługi wysokiej jakości.

Ekonomiści są na wyginięciu, ponieważ jakość publicznych danych statystycznych jest coraz bardziej wątpliwa

Ostatnio wyszły na jaw bardzo przykre dane dla naszej profesji. Na pytanie o zaufanie jakim darzy się różnych znanych polskich ekonomistów, ankietowani w 89 % - 98 % albo ich nie darzyli zaufaniem, albo w ogóle o nich nie słyszeli. I to w przypadku pierwszej dziesiątki ekonomistów darzonych największym zaufaniem....

Dlaczego nasza profesja ma się w Polsce tak źle?

Ekonomiści bazują na danych statystycznych, a ich jakość w Polsce jak i coraz bardziej na świecie pozostawia wiele do życzenia. Wśród ekonomistów istnieje slangowe określenie "cooking the books", co możnaby przetłumaczyć jako "gotowanie ksiąg".

Gdy wpisuję w popularną wyszukiwarkę Google zapytanie "fałszerstwa PKB" ("GDP fraud") otrzymuję około 8 milionów 240 tysięcy wyników [20]. Sztuczne podbijanie takich danych nie jest trudne, ba, można znaleźć szereg uwag ekonomistów polskiego pochodzenia pracujących poza Polską, którzy badali narzędziami statystycznymi także polskie dane na temat PKB w poszukiwaniu niewytłumaczalne nieprawidłowości (Tomasz Michalski i Gilles Stoltz, por. [1]).

Instytut Ekonomiczny ostrzega przed brakiem wymaganych przypisów metodologicznych w danych GUS

Czasem ze zdziwieniem odkrywam jak łatwo padamy ofiarami podejrzliwości i teorii spiskowych. Nauki ekonomiczne starają się te podejrzenia porządkować. W miejsce nieczystych sił proponują uważne spojrzenie na sytuację rynkową. Modele public choice theory pokazują że najsilniejsi aktorzy zabierają ze wspólnego budżetu najwięcej.
 
Niemiecki ekonomista Max Otte podaje przykłady branż które czerpią najwięcej z niemieckiego budżetu w erze kryzysu; są to najsilniejsze sektory: finansowy, motoryzacyjny i budowlany. Uczył o tym Mancur Olson, jeden z pionierów tej branży nauk ekonomicznych (public choice theory), która za pomocą metod ekonomii badała zachowania polityczne.

Scholastyka w naukach ekonomicznych jest tak silna niczym w średniowiecznym Kościele Katolickim- mówi Max Otte, praktyk rynków kapitałowych. Przez to wiele nowych teorii nie przebija się. Sam mam podobne problemy w Polsce. Bezowocnie na przykład próbuję zwrócić uwagę na błędne metodologie stosowane przez GUS. Dla przykładu, wnioskując z danych ZUS, średnie wynagrodzenie w polskiej gospodarce jest około dwukrotnie niższe. Średnia podstawa składek za 2012 to 1966,97 PLN [2] (i 1783 PLN za 2013 r.) Jest to suma dramatycznie inna niż podawana przez GUS (4111,69 PLN). [1]

Od roku 1995 do 2012 polska waluta straciła 80 % swojej wartości względem ceny złota

Zmiatanie banknotów inflacyjnych, Węgry 1946, cc wikimedia


Jeśli za podstawę naszych obliczeń uznamy cenę złota, to od 1995 roku do roku 2012 polska waluta straciła aż 80 % swojej wartości. Z uwagi na inflację, 1 złotówka w 2012 roku jest warta jedynie 34 proc. wartości 1 nowego polskiego złotego z roku 1995. [2] Nie tak dawno wprowadzona waluta jest już tak niewiele warta, że rozważa się wycofanie drobnych nominałów monet, których koszty bicia i wartość surowca przewyższają ich nominalną wartość w tak znacznym stopniu, że pojawiają się przedsiębiorcy robiący interesy na przetopie ich na metal.