Wspomnienia- 18 grudnia 2018

Scena 1

Opowiadałem własnie uczącemu mnie poppingu popperowi o tym jak wsiadłem do autobusu jadąc do szkoły poppingu i -oto scenka.

Kupuję bilet w automacie, i jakiś kolo, typu z tylniego, ostatniego rzędu miejsc krzyczy na cały autobus: "JE**Ć ZYDÓW!"

Kupuję mój całodzienny bilet, idę na swoje miejsce tuż koło owego typa (u nas dresy jadą z tyłu, jest taka niepisana segregacja klasowa). Słucham co gadają miedzy sobą o tym jak to według nich "żydzi rządzą światem".

Znajomemu popperowi opowiadam po tej podróży, że poczułem się- słysząc ten krzyk w autobusie, te rozmowy i te argumenty, jak w przededniu wybuchu drugiej wojny światowej. Te same argumenty, ta sama retoryka jaką słychać na ulicach. Opowiadam temu popperowi że to nie jest dziwne że ta konkretna nacja się przebija, skoro jak wynika z badań, ich cechą jest wyższy iloraz inteligencji niż u reszty populacji. Jesteśmy poprostu mniej kumaci, mniej inteligentni- mówię. 

Wchodzi F. i chyba jakiś zły jest na mnie, bo niewiele dziś gada do mnie. Cośtam tylko przełącza w jakiejś klimatyzacji przed treningiem popów. Ostatnio z przyjacielem jego syna próbuję go przekonać do inwestycji w jakies sportowe rzeczy, wie że się znamy więc pewno klei że to był mój pomysł, moja intryga i jest zły że mu robię dodatkową robotę. 

Scena 2

"Widziałam- Siadłeś całym ciałem"- beszta mnie moja matka po tym gdy fotel na którym zmęczony chciałem usiąść, po prostu rozpadł się. Muszę iśc jutro go naprawiać. Muka.

Grześkowi opowiadałem że moje życie jest drogie. Dużo zużywam. Jak stary dziad noszę swje bety po krawcowych. Właśnie powiększyła się dziura na spodniach, znalazłem też dziurę na dresowej bluzie. Dwie krawcowe juz mają moje bety i jeszcze ich nie pozszywały, po rozpruwam tego masakryczne ilości, więc tłumaczył mi jak sobie ogarnąć trzecią krawcową z rzędu do zszywania moich bambetli.

Sam myślę że nawet jak oszczędzam, to i tak idzie masakryczna ilość hajsu. Samej wody wypiłem 4 butelki po półtorej litra. Byłem na wyprzedaży jedzenia na kilogramy (od 19:30 jest taniej), i opowiedziałem o tym Łukaszowi który jest podobnym głodomorem jak ja. 

Scena 3

B. nie mógł ogarnąć gdzie trenujemy. Sam mu podałem jakiś zły plejs, pomyliłem Aldi z Lidlem i musiałem na własne oczy zbadać tą miejscówkę by mógł on ogarnąć. Bez sensu czekałem na niego, wreszcie, bo kilku bezowocnych minutach przebrałem się i poszedłem trenować. Było nas 21 trenujących na jakichś 30 metrach kwadratowych, ale dało radę. Wyszedłem po treningu cały mokry, zlany potem.



--

Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, WIECZORNA.PL SP Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra