Ekonomista opisuje swoje wrażenia z odwiedzin miasta Amsterdam


List do polityków

Drodzy Państwo,

Ja rozumiem że politycy nie wchodzą do takich sklepów typu kiosk czy zwykły, pierwszy z brzegu sklep w Amsterdamie. 

Opiszę Państwu coś co w Polsce jest kioskiem/ sklepikiem z prasą i różnymi pierdołami. Dodam o sobie tyle że marihuanę palę już ponad 20 lat i nie sądziłem że jeszcze kiedyś coś mnie zaskoczy w tym temacie. A jednak...

Scena z życia. Majówka, jesteśmy w Amsterdamie. Mając żyłkę ekonomisty próbuję wyczuć na czym opiera się miejscowa gospodarka. W jednym ze sklepów nie wytrzymuję, i by nie kwiknąć przy sprzedawcy, wychodzę i na zewnątrz sklepu zanoszę się gromkim śmiechem. Sklep który w Polsce ma swój odpowiednik w postaci kiosku z gazetami i pierdołami, w Amsterdamie okazał się być w 80 % poświęcony wyrobom albo ze znaczkiem marihuany (wszelkiego rodzaju dziwaczne pamiątki ze stosownym znaczkiem liścia) - albo wprost zawierającymi marihuanę w swej zawartości. W całej masie ten sklep wydawał się jakimś mokrym snem miłośnika marihuany- który - o dziwo- gospodarka wolnorynkowa zrealizowała z taką nawiązką, że mimo że w życiu widziałem wiele, czegoś podobnego jednak jeszcze nie...

Hitem sklepu były: lizaki z marihuaną (za to zwykłych w ogóle nie było), były też wszelakie szafy pełne wyszukanych ciastek z marihuaną (innych, nienarkotyzujących, w tym sklepie niemal nie mieli- co ciekawie świadczy o gustach kupujących) czy takoważ czekolada. Innym razem stanąłem przy jakimś kwartale ulic tego miasta, i policzyłem posesje- na 4 budynki na wprosty mnie, 3 z nich miały swoje partery poświęcone na biznesy pochodne marihuanie: sprzedaż nasion, coffeshop, sklep pełen wyrobów do palenia dżointów.

O dziwo skutecznie zakazano tam palenia tytoniu wewnątrz lokali i nawet w palarniach marihuany wszędzie są napisy informujące o zakazie. Palacze marihuany w palarniach nawet nie mogą już nawet dodać tytoniu do swoich dżointów.

Dodam że w zasadzie nie wystawiano niemal nigdzie żadnych paragonów czy bonów kasowych. W sklepach sprzedających marihuanę (nazywających się coffeshop) pieniądze wrzucało się do specjalnych czytników do bilonu i banknotów, tak by dilerzy dragów nie brudzili rąk. By kupić nieco marihuany czekałem około 40 minut w kolejce w sklepie z marihuaną w którym były 3 kasy i tłum ludzi. Kwitków nie dawano ani tam, ani w restauracjach czy barach. 
--

__________________________________________________________________________

 

Merkuriusz  Polski

 

Agencja Prasowa. W Krakowie od 3 stycznia 1661 r.






Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, Wieczorna.pl SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra
KRS 0000416514, NIP 9731008676, REGON 081032764

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661 

Informuję rozmówcę o przysługującym mu prawie do autoryzacji wypowiedzi udzielonych naszej agencji. Aby skorzystać z prawa, rozmówca niezwłocznie po udzieleniu wypowiedzi dla AP Merkuriusz Polski musi oznajmić że skorzysta z tego prawa. Czas na autoryzację wynosi 6 godzin od otrzymania przez rozmówcę zapisu jego słów.


TEKSTY

Każdego dnia Agencja Merkuriusz udostępnia kilka materiałów prasowych ze wszystkich regionów Polski. Dotyczą one najważniejszych wydarzeń w skali kraju, różnych dziedzin życia. Stanowi źródło informacji dla redakcji prasowych.

ZDJĘCIA

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis fotograficzny. Korzystają z niego serwisy internetowe i redakcje prasowe.

WIDEO

Na zamówienie abonenta udostępniamy serwis video. Korzystają z niego stacje telewizyjne.