List ekonomisty do Sz. P. J. Kaczyńskiego

Drogi Panie.  
List jest w sprawie reformy systemu sądownictwa.

Dość dużo podróżuję. Z zaskoczeniem obserwuję jak z mojego rodzinnego miasta uciekają niedobitki osób w moim wieku. Z kilkuset osób jakie bliżej znałem w moim pokoleniu- zostało ich kilkanaście a w ostatnich dwóch tygodniach ta liczba osób jeszcze się przerzedziła. W niedzielę z miasta wyprowadził się jeden z moich znajomych, a dzisiaj kolejnych dwóch bliskich mi osób oznajmiło mi że wyjeżdża za granicę na co mogę tylko powiedzieć "do zobaczenia ziomie" wiedząc że danego kumpla  już raczej nigdy nie zobaczę.  

Pan zaś robi jakąś reformę która w mojej ocenie zamiast likwidować patologie sądów- jeszcze je bardzo silnie pogłębia. Ekonomiści niestety nie wierzą w ludzi- ale za to wierzą w system wzajemnie się kontrolujących instytucji.  Pan zaś ten niesprawiedliwy i pełen błędów system- zmienia w kierunku jeszcze bardziej patologicznym niż ma to miejsce obecnie. Być może naiwnie Pan wierzy w wymianę kadr. Ekonomista zajmujący się nową ekonomią instytucjonalną wykpiłby taki staroświecki pogląd. To przede wszystkim struktura instytucji sprawia że np. ludzie nie kradną- to jest pogląd tego typu ekonomistów.

Jakiś rok czy dwa lata temu przez kilka dni -zupełnie przypadkiem spędziłem nad morzem urlop z byłym niemieckim sędzią który długo i dokładnie- godzinami opowiadadał mi o upolitycznieniu sądów w Niemczech. Teraz Pan ten sam system upolitycznienia sądów wprowadza w Polsce. Przy czym słabość innych instytucji może spowodować sytuację dużo gorzej działającą niż w Niemczech.

Gdy przeprowadzam wywiady z prawnikami-zwolennikami systemu jak w Niemczech-ci każą sobie opowiadać to co usłyszałem od sędziego z Niemiec. I dziwią się że niby to czemu w Polsce nie można mieć systemu na wzór niemiecki. Ja zaś jestem zaskoczony tym że o zarzutach które podnoszę- nie słyszel.

Niech Pan sobie wyobrazi że są w Polsce miasta gdzie po 1989 roku w zasadzie nie było zmian elit polityki lokalnej. System sądów i prokuratury chroni te dawne elity mimo że sprawa ich silnego uwikłania w korupcję jest znana i wiadoma.

Tymczasem Pan tak zmienia ten system że już nigdy nie dojdzie do ujawnienia tych przestępstw takich zasiedziałych elit z minionych epok. Coraz bardziej upolitycznieniona prokuratura ukryje coraz większe afery. Zaś zwykli ludzie uciekną- jak choćby te ostatnie niedobitki moich znajomych którzy nie chcą już w Polsce mieszkać.

Nie udało się Panu zreformować sądów. Jedynie zniósł Pan do cna jakieś nędzne próby utrzymania ich pseudoniezależności. Kto wykształcony uwierzy teraz w ową rzekomą niezawisłość sądów?

Kiedyś jako początkujący ekonomista pisałem w takiej sytuacji że "rynek to oceni". Teraz po prostu nie mam pojęcia co się stanie.  Upolitycznienie sądów powoduje zwykle że pospolici ludzie boją się inwestycji na takim niepewnym rynku na którym już normą jest że prokurator grozi sędziom jak choćby ostatnio w sądzie w Rzeszowie. Wprowadził Pan system w którym sędzia który jest niezależny i działa czy też orzeka nie po myśli politycznej-jest karnie przeniesiony do innego wydziału sądu. To już nie są niezależne sądy powszechne i to Pan spowodował likwidację ich niezależności.

W dodatku ci sędziowie są bardzo silnie obyczajowo konserwatywni w czym są drastycznie różni od sędziów z Europy Zachodniej i przez cały ten swój drastyczny konserwatyzm są po prostu skrajnie stronniczy. Polskie prawodawstwo przypomina rosyjskie czy białoruskie. Oportunizm prawa znany np. z Holandii-nie istnieje.

Gdy wreszcie wyjedzie Pan z Polski- zobaczy Pan stosowanie prawa w innej praktyce. Nagle zobaczy Pan że już w pociągu metra z lotniska do centrum miasta- ktoś w wagonie przy innych ludziach po prostu pali sobie marihuanę. W centrum miasta o drugiej w nocy kilka tysięcy osób imprezuje w podobnym stylu- a w tym samym czasie w Polsce miasta tej wielkości są puste i wymarłe.

Inne miasto, inny kraj- wraca Pan do miasta szukając jakiegokolwiek miejsca noclegu bo wszystkie wolne miejsca są zarezerwowane. Znajduje Pan wolne miejsca noclegu na dzielnicy pełnej imigrantów. Graffiti do wysokości pierwszego piętra na domach, ludzie wszystkich ras. W czasie kilku minut od wyjścia ze stacji metra już kilkanaście osób przekrzykuje się nawzajem- pytając po raz nasty czy nie chce Pan kupić marihuanę. I wie Pan co? Tu nie ma policji na ulicach miast -jak to ma miejsce w Polsce. Nie widać tych policjantów niemal zupełnie. Ale mimo to jest względnie bezpiecznie. Rozpoczyna się Pan dowiadywać czy można bez trwogi wyjść wieczorem samemu na imprezę i koło wpół pierwszej w nocy wychodzi Pan na ulice.  Dzielnica miasta która w dzień pełna jest dilerów marihuany- w nocy jest na tyle spokojna że nie ma Pan obawy przed zapuszczaniem się w oświetlone jedynie lampami gazowymi uliczki jakiegoś Kreuzbergu czy innych podobnych dzielnic.  W Polsce mam wrażenie że jest jednak dużo bardziej niebezpiecznie niż na imigranckich dzielnicach miast Europy na których hurtowo sprzedaje się różne narkotyki.
Pozdrawiam






--

__________________________________________________________________________

 

Merkuriusz  Polski

 

Agencja Prasowa. W Krakowie od 3 stycznia 1661 r.



Adam Fularz, manager Radiotelewizji

Prezes Zarządu, Wieczorna.pl SP. Z O. O.,ul. Dolina Zielona 24A,   65-154 Zielona Góra

Wydawnictwo Merkuriusz Polski
"Wieczorna.pl" sp. z o.o.
T +48604443623
F +442035142037
E adam.fularz@wieczorna.pl
Dolina Zielona 24a, PL 65-154 Zielona Góra
KRS 0000416514, NIP 9731008676, REGON 081032764

AGENCJA PRASOWA MERKURIUSZ POLSKI- Wieści i treści od 3 stycznia 1661 

Informuję rozmówcę o przysługującym mu prawie do autoryzacji wypowiedzi udzielonych naszej agencji. Aby skorzystać z prawa, rozmówca niezwłocznie po udzieleniu wypowiedzi dla AP Merkuriusz Polski musi oznajmić że skorzysta z tego prawa. Czas na autoryzację wynosi 6 godzin od otrzymania przez rozmówcę zapisu jego słów.

Standardy relacjonowania wyborów przez media zgodne z Art. 7 ust. 2 ustawy – Prawo Prasowe.

Kandydat w wyborach nie powinien być formalnie związany z żadnym medium, w szczególności być dziennikarzem, redaktorem naczelnym bądź wydawcą. Jeżeli tak by się zdarzyło, gdyż prawo wprost tego nie zabrania, na czas wyborów nie powinien być on zaangażowany w relacjonowanie wyborów.

Rada Etyki Mediów uznaje udział dziennikarzy w wyborach za złamanie zasad etyki 55 dziennikarskiej . Dziennikarze nie tylko nie powinni kandydować, ale w jakikolwiek inny sposób uczestniczyć w pracach komitetów wyborczych, np. nie powinni pomagać kandydatom w przygotowaniu wystąpień publicznych.

Dobrą praktyką jest wprowadzenie przez szefów redakcji w tym zakresie jasnych wytycznych. 

Media powinny z ostrożnością relacjonować wydarzenia z udziałem kandydatów pełniących funkcje publiczne w czasie kampanii wyborczej, a zwłaszcza ciszy wyborczej. Osoby te, mając łatwiejszy niż inni kandydaci dostęp do mediów, mogą nadużywać go do celów związanych z prowadzeniem kampanii wyborczej. Media muszą być więc szczególnie wyczulone. 

Prowadzenie negatywnej kampanii w mediach, choć nie jest prawnie zakazane, budzi wątpliwości etyczne. Media powinny przekazywać wypowiedzi prawdziwe, wypowiadane w dobrej wierze oraz w tonie umiarkowanym. (..)

W przypadku, gdy tworzy się medium specjalnie na potrzeby wyborów, dane medium powinno kierować się regułami prawdziwości i uczciwości przekazu. Należy także pamiętać, że powstające w okresie wyborczym tytuły prasowe zobowiązane są do przestrzegania wszelkich wymogów stawianych prasie przez prawo prasowe (jeœli publikacja spełnia 56 kryteria definicji „dziennika" lub „czasopisma" wymagana jest np. jego rejestracja w sądzie). Bardzo ważne jest, aby wydawnictwo takie na każdym egzemplarzu posiadało takie informacje jak nazwę i adres wydawcy, adres redakcji, imię i nazwisko redaktora naczelnego. Choć prawo prasowe nie ustanawia obowiązku zamieszczenia impressum na tzw. drukach nieperiodycznych (np. jednorazowo wydanej gazetce), zasada ta powinna być przestrzegana w przypadku wydawnictw dotyczących wyborów. wg http://hfhr.pl/wp-content/uploads/2014/10/HFPC_media_w_okresie_wyborczym.pdf